ekologia

Choinka żywa czy sztuczna. Albo jeszcze inna?

15 grudnia 2015
choinka żywa czy sztuczna

Po raz ostatni żywą choinkę na święta mieliśmy w domu, kiedy skończyłam kilka lat, potem przez kilkanaście stroiliśmy sztuczną. Ale w dorosłym życiu trzeba było określić: po której stronie mocy się jest.

 

 

Boli mnie, gdy wyrzucam dodatki z gazety, widząc oczami myśli padające lasy. „Dom” wyrzucam – dąb pada. „Turystykę” – lipa. „Komunikaty” – świerki jak zimowe kwiaty. „Auto-moto” – jak maszty upadają sosny. „Supermarket” – to modrzew, klon – „Nieruchomości”. „Mój Komputer” – i buk się korzeniem nakrywa. A z każdym precz dodatkiem ich żywicą krwawię

 

– kręcił mi się w głowie cytat z „Dnia Świra”, gdy w maju tego roku na balkonie sąsiada zobaczyłam ususzone drzewko. Pojęcia nie mam, gdzie on tyle czasu go trzymał i czemu akurat w maju postanowił się pozbyć, skoro wszyscy wyrzucają swoje choinki jeszcze w styczniu.

 

Co roku w Polsce kupuje się na święta 6 mln ściętych choinek. To mniej więcej jedna szósta zalesienia Kampinoskiego Parku Narodowego. Gdyby rosły tam same drzewka świąteczne, potrzebujące do wyrośnięcia ok. 10 lat, to po kilku „Christmasach” z lasu nie zostałoby nic. Na szczęście, jak pokazują statystyki, 98 procent choinek pochodzi ze specjalnie prowadzonych w tym celu upraw lub przecinek pielęgnacyjnych w ramach standardowej gospodarki leśnej. I tylko 2 procent – z nielegalnej wycinki lasów.

Do momentu ścięcia młoda choinka pochłania do 25 kg dwutlenku węgla. Jeśli plantacja ma 100 hektarów, to wartość ta wzrasta do 1 500 ton. Czyli jest proekologiczna. Po świętach naturalne drzewko szybko ulega biodegradacji: właściciele domów jednorodzinnych często traktują suchą choinkę jako opał, a dla mieszkańców bloków władze niektórych miast urządzają zbiórkę – drzewka są przekazywane do kompostowni, a tam przerabiane na biomasę. Na plantacjach zaś miejsce po ściętych drzewkach zajmują sadzonki. Rosną 10 lat i… cykl się powtarza.

I znów w głowie siedzi Marek Kondrat ze swoimi świerkami jak zimowymi kwiatami.

 

To może choinka sztuczna?

 

Ostatnio znajoma na facebooku pytała się czeladzi, czy bardziej eko jest choinka żywa czy sztuczna. Większość była za tę drugą. Argumentacja stara jak same sztuczne choinki: żywe drzewa nie są ścinane, sztuczna wygląda niczym naturalna i starcza jej na naście lat.

Było powiedzieć, że na setki, bo to jest bliższe prawdy.

Sztuczne drzewko rzeczywiście wystoi w domu ładnych parę sezonów. Ale w końcu nadejdzie ten moment, gdy się wyświechta i trzeba będzie kupić nową. A tę zanieść na śmietnik. I tu zaczynają się schody. Jako że sztuczne drzewko składa się z różnych surowców, oddzielenie ich od siebie i ponowne wykorzystanie jest prawie niemożliwe. Trafi więc na wysypisko, na którym będzie się rozkładać co najmniej 500 lat. A rozkładając się, PCV – z którego w głównej mierze są produkowane te choinki – będzie zatruwał glebę, wodę i powietrze, emitując związki chloru i gaz wysypiskowy. Co więcej, obciąża środowisko także produkcja nowego drzewka sztucznego, które kupisz w miejsce starego.

Także tego, sztuczna nie jest eko.

 

Jakie są inne rozwiązania?

 

Dawno, dawno temu, długo przed importowaniem na te ziemie chrześcijaństwa, zachodni Słowianie na Święto Godowe (uroczystość przesilenia zimowego) wieszali pod sufitami swoich chatek podłaźniczki. Były to albo ucięte czubki jodeł lub świerków, albo zwinięte w wianek gałęzie sosnowe. Symbolizująca w tradycji rodzimowierczej wieczną młodość podłaźniczka była ozdabiana i wieszana w domach jeszcze do lat 20. zeszłego wieku. Do tej pory mieszkańcy południowej Polski – od Dolnego Śląska do wschodniej granicy – znają ten stary zwyczaj.

Może więc zamiast ściętego drzewka wybrać podłaźniczkę? Albo jej współczesną wersję – choinkę wykonaną z gałązek świerka? Te ostatnie pochodzą z pielęgnacyjnych zabiegów w lasach czy z uszkodzonych drzew. Tylko zamiast wylądować od razu w kompostowni, najpierw trafiają na bazar.

Na bazarze znajdziesz jeszcze jedną propozycję dla osób, które chciałyby na święta drzewko żywe, ale nie ścięte – choinkę w doniczce. Po świętach drzewo można posadzić w ogrodzie albo zostawić na balkonie, żeby sobie rosło (dopilnuj jedynie, by doniczka była duża, a korzenie za bardzo nie poucinane). Możesz też skorzystać z usług wypożyczalni choinek, która w tym roku otworzyła się w Warszawie.

Można też pokombinować ze zbędnymi materiałami, tworząc choinkę ekologiczną np. z zużytego papieru, jak to zrobił parę lat temu magistrat Białej Podlaskiej. Albo książek – takie drzewko ze 1600 wycofanych pozycji ułożyła biblioteka uniwersytecka w Olsztynie. Co ciekawe, rok później ta sama biblioteka do stworzenia choinki użyła szuflad katalogowych.