ekologia

Gdyby ktoś powiedziałby mi o tym dwa lata temu, nie uwierzyłabym

5 grudnia 2017
dwa lata temu

Na początku nie ujawniałam swojego nazwiska i nie pokazywałam twarzy. Ot, taki noł nejm w sieci. Nie wspominałam o kocie. Mój mąż funkcjonował jako G. – dziś już większość wie, że ma na imię Grzesiek, a niektórzy nawet poznali go osobiście. Tak jak i mnie. Wiele się zmieniło, odkąd dwa lata temu opublikowałam pierwszy wpis na Na nowo śmieci. Jak do tego w ogóle doszło?

 

Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę prowadziła bloga o odpadach, organizowała warsztaty i zajmowała się upcyklingiem, popukałabym się w czoło. Że będę ze znajomymi dziewczynami współtworzyła pracownię Cztery Razy Trzy? Że na Facebooku będą mnie obserwować prawie 4 tysiące osób? Że nauczę się robić strony internetowe? Że do kosza nie będę wkładać foliowego worka z troski o środowisko? Że odmówię w samolocie DARMOWEGO cukru do herbaty, bo napoju nie słodzę, więc po co mi cukier na zaś? Tak wiele się przez ten czas zmieniło. Tak bardzo zmieniłam się ja.

 

Jeszcze trzy lata temu jeździłam po świecie. Pracowałam jako dziennikarka i reporterka. W przedpokoju miałam zawsze walizkę w pogotowiu – co chwilę była przepakowywana i ruszała ze mną w dalszą trasę. Przywoziłam teksty i zdjęcia do magazynów turystycznych. Publikowałam reportaże społeczne. Razem z G. (przyzwyczaiłam się do tej nomenklatury) wędrowaliśmy prywatnie i półsłużbowo przez kraje Afryki, Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu. Dostarczaliśmy gazetom materiałów z Czeczenii po wojnie, Egiptu w czasie kryzysu tuż po Arabskiej Rewolucji (główne zdjęcie do tego wpisu zostało własnie zrobione w 2013 roku w Kairze). Aż w końcu wylądowaliśmy w ogarniętym wojną Doniecku.

 

Razem z G. po premierze „Po północy w Doniecku”

 

To miał być jednorazowy wyjazd. Na Majdanie Niezależnosti w Kijowie własnie trwała rewolucja, a naszym zadaniem było sprawdzić, co o sytuacji politycznej w kraju myślą mieszkańcy wschodnich rubieży i zdać z tego relacje do gazety. Donieck znałam, mój dziadek stamtąd pochodził. My też tam byliśmy parokrotnie wcześniej. I, jak się okazało, później także tam wracaliśmy. Miasto zmieniało się na naszych oczach. Ludzie, których poznaliśmy podczas pierwszego wyjazdu – nieliczna garstka protestujących pod pomnikiem Lenina – zaczęli zajmować wysokie stanowiska w tworzącym się państwie. Zostawali wicepremierami i dowódcami batalionów – wszak rozpoczęła się wojna. Wracaliśmy po kolejne materiały do gazety, aż stało się jasne, że na reportażach prasowych się nie skończy. Powstała książka „Po północy w Doniecku”.

 

Z ostatniego wyjazdu do Doniecka wróciliśmy w październiku 2015 roku. Jeszcze przez jakiś czas budziłam się w nocy, bo wydawało mi się, że miasto jest ostrzeliwane. Przestałam jeść mięso, bo kojarzyło mi się jednoznacznie. Potrzebowałam wyciszenia i sposobu na odstresowanie się. Wróciłam do dziergania na drutach i szydełkowania. Po nitce do kłębka – założyłam bloga (o początkach możesz przeczytać też tutaj).

 

Na początku nie ujawniałam nazwiska i nie pokazywałam twarzy. Głupio – ja, reporterka, piszę o przerabianiu śmieci. Miałam toporny darmowy szablon na blogu i logo, które sama zrobiłam w bezpłatnym programie graficznym. I choć nazwa, którą wymyśliłam dla bloga oznaczała także dla mnie początek kolejnego etapu w życiu – przeniesienie się z umownych starych śmieci na nowe, to dwa lata temu nie wierzyłam, że ten pomysł się utrzyma. Że ktoś będzie chciał czytać Na nowo śmieci, że strona stanie się popularna.

 

 

Dziś Na nowo śmieci świętuje drugie urodziny. Każdego miesiąca tysiące osób odwiedzają stronę, dziesiątki dziennie wysyłają wiadomości i maile. A ja z dumą opowiadam o tym, czym się zajmuję, prowadzę warsztaty z upcyklingu, bez skrępowania prezentuję facjatę – ba! osobiście spotykam się z osobami czytającymi bloga, podpisuję się często „Babka od śmieci”, bo ktoś kiedyś tak mnie nazwał na jakimś spotkaniu, przygotowuję książkę związaną z tematyką bloga, występuję na konferencjach z wykładami o bezśmieciowym stylu życia, biorę udział w targach rękodzielniczych i Zero Waste (zobaczcie ten filmik powyżej, nagrała go Kasia z Ograniczamsie.com – polecam jej kanał na youtube, jeśli szukacie informacji o życiu zero waste w Polsce), organizuję właśnie pierwsze wyzwanie dla wszystkich chętnych – „Up/recyklingowe święta” (dołącz, jeśli masz ochotę, to nic nie kosztuje)

 

Wiele się zmieniło przez te dwa lata, ale cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem.

Idę otworzyć Szampanskoje Igristoje 😀