ekologia

Jak śmiecić mniej podczas grillowania

23 maja 2016
jak śmiecić mniej

Niby wiesz o tym, że foliówka to zło. Niby starasz się na co dzień segregować odpady. Ale jak przychodzi długi weekend, to pakujesz karkówkę do reklamówki, a po drodze zajeżdżasz po plastikowe sztućce. Czy jest szansa na piknik bez śmieci?

 

Nie byłoby sprawy, gdyby nie fakt, że po każdym długim weekendzie lasy toną w workach foliowych, wiatr rozwiewa po okolicy jednorazowe talerze z plastiku, a niedaleko terenów rekreacyjnych z koszy na śmieci „wylewają się” aluminiowe tace do grillowania. A przecież przepis na ograniczenie produkcji odpadów piknikowych jest banalnie prosty. Zatem, jak śmiecić mniej podczas wyjazdu na grilla?

 

Co zamiast foliówki

 

Pieczywo, warzywa, sery, kiełbasy, zielenina – jakie grillowanie odbywa się bez tych produktów? Na piknik jednak najczęściej docierają one w towarzystwie worka foliowego, do którego są pakowane w sklepie albo w domu, tuż po wyjęciu lodówki. Czym można zastąpić torebkę? W wypadku warzyw – wielorazowymi opakowaniami z pokrywką (paprykę, bakłażan, cukinię, czy inne produkty na grilla można pokroić jeszcze w domu). Pieczywo zaś od folii woli worki bawełniane lub lniane, albo torebki papierowe.

 

Woda chłodna, nie w butelce

 

Na pikniku nie może zabraknąć też wody. Najlepiej schłodzonej – tym bardziej, im większy jest upał. Dlatego mineralka w plastikowych butelkach nie jest najlepszym pomysłem: szybko się nagrzewa, wymaga przenośnej lodówki. Polecam termos (wbrew pozorom nie tylko dobrze trzyma ciepło, ale również zimno). Przed użyciem należy go przetrzymać w chłodnym miejscu. Zimną wodę zdatną do picia możesz pobrać ze studni głębinowych, ujęć oligoceńskich, a w wielu miejscach w Polsce także z kranu.

 

Jednorazowe jest passé

 

Z niecierpliwością czekam na czasy, kiedy wyciągnięcie z siaty plastikowych talerzy i widelców będzie oznaką złego gustu. Jak pantofle do dresów u kobiet, czy faceci w skarpetach i sandałach. Bo przecież dużo tańszym i przyjaznym dla środowiska rozwiązaniem jest korzystanie z wielorazowych naczyń: misek, talerzy, kubków. Niech będą nawet z plastiku (twardego), o ile po użyciu zostaną umyte, wysuszone i wykorzystane ponownie. Taki „zestaw działkowy”, który będzie Ci towarzyszył na każdym pikniku. Nie? Krzywisz się? Jak masz korzystać z jednorazowych, to weź przynajmniej takie, które po użyciu możesz… zjeść. Pewna polska firma produkuje naczynia z otrąb. Może to jest jakaś alternatywa.

 

Reklamówka? Nie, koszyk

 

W przeciwieństwie do siatki z Biedry czy innego Karfia, koszyk piknikowy wygląda elegancko, nawet odrobinę romantycznie. Nie znosi go podmuch wiatru, nie zaplątuje w gałęziach (widziałeś kiedyś wiklinowy kosz na drzewie?). Produkty na grilla da się w nim wygodnie rozłożyć, by się nie pogniotły. Nie masz koszyka? Wykorzystaj łubiankę – mamy właśnie sezon na truskawki i koszyki są dostępne na każdym straganie z owocami!

 

Zakupy z głową

 

W Polsce rocznie wyrzuca się 2 mln ton zdatnego do spożycia jedzenia, co daje piąte miejsce na liście marnujących produkty państw europejskich. Najwięcej żywności trafia do kosza po świętach i długich weekendach. W jaki sposób uniknąć więc marnotrawstwa (nie tylko jedzenia, ale też wody i energii potrzebnych do jego wyprodukowania, pieniędzy wydanych na kolejne zakupy)? To proste – wystarczy kupować dokładnie tyle produktów, ile się zje.

 

Śmieci nie w worku

 

Po grillowaniu wypada po sobie sprzątnąć. Z pomocą wtedy przychodzą wygodne reklamówki albo – co gorsze, bo specjalnie kupowane na tę okazję – worki na śmieci. Większość odpadów po pikniku nie wymaga jednak pakowania do toreb przed wyrzuceniem, wystarczy donieść do najbliższego kontenera. Drobiazgi, aby nie wypadły po drodze, można wrzucić do papierowego opakowania albo zwiniętej w róg strony gazety lub czasopisma.

 

To są moje pomysły na to, jak śmiecić mniej podczas grillowania. Może masz jakieś swoje wypróbowane sposoby?

 

A jeśli chcesz otrzymywać więcej inspirujących pomysłów prosto do swojej skrzynki mailowej, zapraszam Cię do swojego newslettera. Słowo, że nie spamuję jak wariatka 😉