ekologia

Jedzenie na wynos do własnego pudełka: co na to sanepid?

28 lutego 2017
jedzenie na wynos sanepid

Wracając do domu, wstępujesz do knajpy po jedzenie na wynos. Masz swoje pudełko, więc prosisz o włożenie do niego. Ale słyszysz, że nie, bo zabraniają tego przepisy. Zadzwoniłam więc do sanepidu, żeby zapytać, czy aby na pewno. 

 

Przykra historia przydarzyła mi się w pewnej wegańskiej knajpie w Warszawie. Spotkałyśmy się tam ze znajomą, napiłyśmy się herbaty, a przed wyjściem ja postanowiłam kupić jeszcze na wynos dwa obiady. Pudełka przy sobie miałam – specjalnie zabrałam z domu, przekonana, że obsłudze lokalu nie sprawi to żadnego kłopotu. Przecież to knajpa wegańska, która w założeniu powinna mieć na uwadze dobro zwierząt i posiadać większą świadomość ekologiczną! Poza tym, skoro w sklepach można pakować zakupy do własnych pojemników, to czemu miałoby się nie udać w gastronomii!

Ale się nie udało.

Obsługa tłumaczyła, że się nie da, że przepisy, że sanepid, że zasady. I jedyne, co może dla mnie zrobić, to podać jedzenie do stolika na talerzach. Jak chcę, to mogę sobie przerzucać do własnych pudeł.

Przerzuciłam. Pudełko wyglądało jak świńskie koryto. A sałatki i tak dostałam w jednorazówkach, choć wyraźnie zaznaczałam, że ograniczam.

Fatalna postawa knajpy, ale niestety, nie wyjątkowa. Klient przychodzący z własnym pudełkiem po jedzenie na wynos wciąż budzi zdziwienie. I słyszy, że niestety, bo przepisy, bo zasady, bo inspekcja sanitarna.

 

Co jednak na to przepisy?

 

Zadzwoniłam do Głównego Inspektoratu Sanitarnego i zapytałam rzecznika prasowego, Jana Bondara, czy knajpy mogą powoływać się na przepisy sanitarne, odmawiając pakowania jedzenia do prywatnych pojemników klientów. Oto co odpowiedział:

 

Z naszego punktu widzenia nie ma niczego złego w pakowaniu jedzenia do opakowań klientów. Bo nie ma on zamiaru tego dalej dystrybuować, a to co je w domu i z czego je – znajduje się poza jurysdykcją.

 

A co, jeśli kelner, aby spakować jedzenie, będzie musiał zabrać pojemnik klienta na zaplecze i do kuchni? W wypadku „mojej” knajpy problemem było to, że opakowanie może się znaleźć w pomieszczeniu, w którym przygotowywane są posiłki również dla innych klientów.

 

Nie ma to znaczenia. Przecież obsługa nie będzie używać tego pojemnika wobec osób trzecich.

 

Rzecznik GIS dodał też, że ustalenia dotyczące pakowania żywności na wynos leży w gestii właściciela lokalu. Niektóre restauracje nie przewidują takiej możliwości. Ale dotyczy to przede wszystkim lokali bardzo eleganckich.

 

A więc tak. Miałam rację: jak się chce, to wszystko jest możliwe. Gorzej jak się nie chce. Mam nadzieję, że to wyjaśnienie sanepidu ułatwi także i Wam pakowanie jedzenia na wynos do własnych opakowań. 

 

 

  • Agata Szczygieł

    Ciekawa sprawa. Ilość styropianowych pudełek od dawna mnie mierzi, ale jakoś nie wpadłam na to, żeby iść ze swoim po jedzenie. Dzięki za inspirację 🙂

    • Proszę bardzo 😉

    • Konstanty Aniołek

      Mnie osobiście jedzenie z takiego styropianowego korytka bardzo obrzydza. Wiwat własne pojemniki 🙂

      • Te styropianowe są dodatkowo bardzo, a to bardzo niezdrowe.

  • Klaudia Pawłowska

    uważam że troszkę zbyt surowo oceniłaś sytuacje, owszem nie jest niczym fajnym ilość plastikowych czy styropianowych opakowań, odmówili Ci ale nie możesz winić kelnerów.. ja pracowałam w gastronomii, dokładnie w sieciowkowej kawiarni z wielkiej Brytanii, i w owej kawiarni na C. mieliśmy skierowane z sanepidu jak i z wewnętrznego regulaminu zasady a w nich to że nie mogę za teren wydawki a już tym bardziej do kuchni na zaplecze wnieść czegoś „obcego „, jest to wówczas zakażenie krzyżowe, wprowadzam do naszego otoczenia bakterie czy drobnoustroje na tym pojemniku. Musiałam odmawiać matkom chcącym umyć butelkę po mleku dziecka czy nawet umycia smoczka, wówczas wydawałam im wrzątek w naszych kubkach. Takie zasady.. A sanepid to widzę że odpowiada to co chcesz usłyszeć, bo u nas były mandaty za przyniesione z domu kubki, czy nawet pojemniki z własnym jedzeniem w lodówkach.

    • Jeśli własne kubki i pojemniki z jedzeniem miały styczność z żywnością szykowaną dla klientów, do nie dziwię się, że poleciały mandaty. Bo czym innym jest wnieść pojemnik na chwilę do kuchni, napełnić i wynieść, a czym innym przechowywać dłuższy czas.

    • Konstanty Aniołek

      Co te reklamy z bakteriami serwowane przez wielkie koncerny zrobiły ze zdrowym rozsądkiem człowieka…

      • Klaudia Pawłowska

        żeby nie było, ja tych zasad nie układałam, nie zgadzam się z nimi oczywiście. Bronie jednak pracowników bo to naprawdę nie zależy od nich..

        • Konstanty Aniołek

          Zabrzmialo zle, ale pisalem o ogole 🙂

  • Dorota Czopyk

    Super, że poruszyłaś ten temat!
    Niech wielorazowe opakowania wrócą co łask! 🙂

  • Yala Cre

    Popieram Klaudię. Zrobiłaś straszne larum z niczego, tak naprawdę. I też dziwię się odpowiedzi sanepidu. Restauracja nie powinna dopuszczać obcych naczyń na swoim zapleczu, bez względu na ich czystość. Pracowałam w gastronomii i również mieliśmy zakaz wnoszenia własnych naczyń, tudzież przechowywania jedzenia w lodówkach poza zapleczem socjalnym. Tam mieliśmy swoje rzeczy. Jeżeli dostałaś talerz, z którego mogłaś przepakować sobie jedzenie, to uważam to za słuszny kompromis. Talerz pójdzie do zmywarki, nie zużyje się na nim nawet kapka wody więcej. A że jedzenie nie wyglądało tak ładnie? Cóż, smak został dokładnie taki sam..

    • Odpowiedzi sanepidu można się dziwić, ale to właśnie ta instytucja interpretuje i egzekwuje przepisy. Nie restauracje. I tak jak odpisałam poniżej Klaudii: czym innym jest wniesienie na chwilę opakowania, napełnienie go i wyniesienie, a czym innym przechowywanie obcych przedmiotów obok produktów, które wylądują na talerzu klientów.
      Larum zrobiłam, bo weganizm nie polega tylko na niejedzeniu produktów odzwierzęcych. To generalnie większa świadomość ekologiczna i szacunek dla życia zwierząt. W restauracji, która dumnie nazywa się wegańską, a mnoży plastik, poczułam się tak jakbym dostała kotleta z wieprzowiny.

    • Konstanty Aniołek

      Mam nieodparte wrażenie, że wielkie koncerny posługujące się reklamami w TV już tak zastraszyły ludzi i wmówili im, że stanie się tragedia od kontaktu jakiś tam często wyimaginowanymi bakterii z człowiekiem, że coraz więcej między nami jest paranoików. Czy doprawdy od kontaktu przyniesionego przeze mnie pojemnika nastanie gastronomiczna epidemia zarazków, czy nie wiem czego tam. Poważnie? Yala Cre nie jest to atak na Twoją osobę, tylko na takie zmanipulowane myślenie np. właścicieli obiektów gastronomicznych. Pozdrawiam Cię 🙂

    • Należy tu zwrócić uwagę, że to lokal wegański, który powinien dbać o dobro nie tylko swoich klientów, ale i planety. Skoro Julia dokładnie zaznaczyła, że nie chce plastiku po co ktoś zapakował jej sałatki w plastikowe pojemniki? Pracowałam w restauracji w Warszawie i to co odbywało się na kuchni dalece odbiegało od jakichkolwiek przepisów sanepidu, więc zasłanianie się tu bakteriami, bo to niby czyjaś fanaberia,( że chce w swoim pojemniku) jest trochę niestosowne. Ludzie robią przedziwne rzeczy na kuchni, od pojemnika nic sie nie wydarzy od smarkania nad kuchnią trochę bardziej. Temat jest ważny, bo to nie pierwsze miejsce, które czasami po złości traktuje takich klientów i celowo im pakuje miliony folii, bo tak. Zakupy online, zakupy w knajpie czy zwykłym sklepie osiedlowym, zawsze ta sama nieuprzejmość, bo tak nas wychowano. Powiedziano nam, że plastik to nowe dobro, niezniszczalne, do dziś zostało tylko to ostatnie słowo- niezniszczalne, nierozkładalne. Na szczęście znam knajpy w Gdańsku, które same poszły po rozum do głowu i pakują ciasto w kartoniki (fukafe) czy Hummusland, który pakuje do mojej menażki hummus a do worka pitę. Da się?

  • Julia

    No dobrze, ale jak jestem w pierogarni, bo już nawet nie mówię o restauracji, to na co mogę się powołać?

    • Pierogarnia też jest lokalem gastronomicznym 🙂

      • Julia

        No jasne, chodzi mi tylko o to, że nawet w miejscu nastawionym na sprzedaż na wynos powiedzieli mi, że jedyne, co mogą zrobić, to dać mi do zapakowania samej przy stole. I co ja mogę im powiedzieć? Nie ma może jakiegoś zapisu na stronie sanepidu?

        • Zapisu na stronie sanepidu nie ma, jak nie ma przepisów traktujących o opakowaniach klientów na wynos 😉 Jeśli knajpa ustaliła, że nie spakuje do pojemnika klienta – to jej strata, ale ma takie prawo. Nie może natomiast powoływać się na przepisy sanitarne, bo te nic nie mówią o opakowaniach klientów, a sam sanepid nie widzi niczego złego we własnych pudełkach 🙂

  • Konstanty Aniołek

    Brawo, dobra robota! <3

  • A to cwaniaczki! Tak jak wspomniałaś bardzo dziwne, że wegańska knajpa i takie podejście… Brak słów! Ale bardzo fajnie, że zebrałaś rzetelne informacje, będę już wiedziała jak przynajmniej reagować na takie przypadki 🙂

    • Bardzo się cieszę, że tekst jest pomocny. Zdecydowanie, trzeba reagować, bo bez tego nic nie zmienimy 😉

  • Pakowanie w opakowania jednorazowe powinno być droższe niż obecnie jest, bo często za opakowania liczy się 50 gr do 1 zł, a powinno być droższe. Kiedyś jednorazowe reklamówki były darmowe, zaś teraz kosztują. Powinni podnieść ceny opakowań na jedzenia, tym samym przekonywać przez to ludzi do korzystania z własnych opakowań.

    • Tak, już nawet przez to 50 gr zauważam, ze w mojej okolicy chodzenie z własną torbą na zakupy jest „mniejszym obciachem”.

  • Anna Kurowicka

    U nas w barze „Sady”, zupełnie nie wegańskim i raczej dla mało wyrafinowanej klienteli (również) własny słoik na bardzo tanią zupę na wynos jest naczyniem absolutnie akceptowanym.

  • Sara Steinke

    Niestety w większości knajp i sklepów świadomość obsługi odnośnie przepisów sanepidu (co więcej! te odnoszące się do pakowania produktów we własne opakowania nawet nie zostały skonkretyzowane) jest znikoma. Pozostaje trzymać się swoich zasad, uświadamiać społeczność i szerzyć świadomy konsumpcjonizm. Dzięki za bardzo pomocny wpis! 😉
    BIOrę Poznań pozdrawia ;))

    • Jesteście w BIOrę najlepsi! Gdy tylko będę w Poznaniu, koniecznie do Was zajrzę 😉

  • Małgorzata Szymańska

    W poznańskim Wypasie jest (od zawsze, czyli dobrych kilka lat) zniżka, gdy jedzenie na wynos pakuje się do własnego pojemnika 🙂 Także MOŻNA! 🙂

    • A no, pewnie, ze można. Trzeba tylko chcieć! 🙂

  • Wielkie dzięki za ten wpis! Teraz wszystko jasne 🙂

  • Kasia

    Czy to stało się w Vegemiescie ? poznaje po pojemnikach i „stylu” jedzenia! Czy coś się zmieniło od tamtego czasu :)?