ekologia

Marzy Ci się młynek koloidalny w kuchni? Sprawdź, co o nim mówią przepisy

17 kwietnia 2018
młynek koloidalny

Wspaniale wyglądają w amerykańskich filmach: bohaterowie zmywają naczynia, a zlew „pożera” resztki z talerzy. Zamontowany pod spodem młynek koloidalny wydaje się być lepszą opcją niż kosz na śmieci. Wszak, odpady znikają na oczach. A co z oczu, to… – wiadomo. Warto jednak poznać przepisy, zanim zamontuje się w kuchni młynek koloidalny.

 

Choć coraz częściej się mówi i słyszy o montowaniu rozdrabniaczy w prywatnych domach i mieszkaniach, to najpierw urządzenia wkroczyły „na salony” gastronomiczne. Wkroczyły i zrobiły zamieszanie, które poskutkowało przyjęciem odpowiednich przepisów prawnych. Ale po kolei.

 

Cofnijmy się nieco w czasie. W latach 2008-2011 w Europie wprowadzono kilka rozporządzeń dotyczących produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego. Przepisy te narzuciły właścicielom lokali gastronomicznych nowe zasady utylizacji odpadów. Nie można już było karmić zwierzęta gospodarcze odpadami gastronomicznymi albo paszą, w składzie której znajdowały się resztki żywności z restauracji. Odpadki kulinarne – zarówno te, które powstają przy gotowaniu, jak i wracające z sali w postaci resztek na talerzu – miały zostać zabezpieczone w taki sposób, by nie stwarzały zagrożenia dla ludzi i były bezpieczne dla środowiska. Jako podmioty wytwarzające bioodpady, lokale gastronomiczne zostały zobowiązane do selektywnej zbiórki i odzysku gwarantującego wysoki stopień ochrony otoczenia. Zmiany były kosztowne, więc właściciele restauracji zaczęli szukać tańszych i mniej uciążliwych alternatyw. Montowali w lokalach młynki koloidalne. 

 

Zaczęły się schody. Kanalizacją spływały zanieczyszczone ścieki.

 

młynek koloidalny

 

Młynki koloidalne: szczury i tłuszcz

 

Co dla restauratorów było zbawieniem, dla oczyszczalni oznaczało płacz. Zwiększone potoki zmielonej na papkę żywności przyczyniały się do szybszego zużywania przewodów kanalizacyjnych. Gorzej, jeśli resztki ze stołów zawierały tłuszcz albo olej. W zimnej wodzie on tężał i zmniejszał albo i wcale blokował przepływ w rurach. Powodował zator i awarię. A jeśli nawet trafiał do oczyszczalni, stawał się wyzwaniem – oleje i tłuszcze są zanieczyszczeniami bardzo trudnymi do rozkładu biologicznego.

Jako że ścieki zawierały więcej zanieczyszczeń niż dotychczas, rosły koszty oczyszczania, a przedsiębiorstwa kanalizacyjne miały problem, by podołać warunkom pozwolenia wodnoprawnego. [źródło]

Problem dotknął także mieszkańców. Wraz z upowszechnieniem się młynków koloidalnych w lokalach gastronomicznych, rosła populacja szczurów, stale dokarmiana zmieloną papką.

 

Eryk Połeć, właściciel firmy deratyzacyjnej pryskanie.pl, z którym o warszawskich szczurach rozmawiałam przy okazji reportażu dla Magazynu Stołecznego, mówił tak:

 

Młynki koloidalne stwarzają dodatkowe źródło pożywienia dla gryzoni. Oczywiście, przy niewielkiej ilości tych odpadów, one rozrzedzą się w wodzie, ale przy samych budynkach, w których działają punkty gastronomiczne problem szczurów będzie się pojawiał.

 

Zabronić młynków

 

Skala problemu stała się duża, więc w 2013 roku kilka instytucji państwowych – Ministerstwo Budownictwa, Transportu i Gospodarki Morskiej, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Krajowa Rada Gospodarki Wodnej i Ministerstwo Środowiska – uzgodniły wspólne stanowisko w sprawie młynków koloidalnych, że nie dopuszcza się możliwości ich stosowania. [źródło]

Z jakiego powodu?

Instytucje w swojej opinii odwołały się do dwóch ustaw. Prawo wodne zabraniało prowadzania do wód odpadów. A ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków dodatkowo podkreślała:

 

Zabrania się wprowadzania do urządzeń kanalizacyjnych: odpadów stałych, które mogą powodować zmniejszenie przepustowości przewodów kanalizacyjnych, a w szczególności żwiru, piasku, popiołu, szkła, wytłoczyn, drożdży, szczeciny, ścinków skór, tekstyliów, włókien, nawet jeżeli znajdują się one w stanie rozdrobnionym. [źródło]

 

Również  Główny Inspektor Sanitarny w piśmie do wszystkich jednostek sanepidu z 2013 roku przypomniał o niedopuszczalności stosowania młynków do utylizacji odpadów i zalecił egzekwowanie tego zakazu od przedsiębiorców. [źródło] Swoje stanowisko GIS uzależniał od stanowiska Ministerstwa Środowiska, jako instytucji odpowiedzialnej za interpretację ustaw o odpadach.

 

rozdrabniarki do odpadów

 

Rozdrabniarka w domu?

 

Zapytałam więc – pięć lat po publikacji stanowiska – jaka jest teraz opinia odnośnie rozdrabniarek do odpadów w prywatnych gospodarstwach domowych. Dział prasowy Ministerstwa Środowiska odpisał, że jego stanowisko z 2013 roku jest nadal aktualne.

Nie ma formalnej zgody na używanie młynków do utylizacji resztek jedzenia (choć znane są przypadki, gdy podczas kontroli w lokalach gastronomicznych przymykano oczy na rozdrabniarki). Żadna instytucja nie zaleca montowania urządzeń w mieszkaniach prywatnych. Choć jednocześnie nie zabrania z taką stanowczością jak przedsiębiorcom, ale to akurat wynika z tego, że prawo nie nadąża za społeczeństwem. Póki młynki nie są montowane na skalę masową, nie stanowią wielkiego problemu.

Chociaż przedsiębiorstwa kanalizacyjne już teraz przestrzegają przed wyrzucaniem resztek jedzenia i wylewaniem tłuszczu do toalety i zlewu. Pamiętacie akcję „Nie śmieć w sieć” autorstwa poznańskiego wodociągu? Warto ją sobie przypomnieć, bo choć nie jest wymierzona w młynki koloidalne, to zwraca uwagę na zagrożenia, jakie mogą nieść ze sobą rozdrabniarki w naszych mieszkaniach.

 

Chcesz wiedzieć więcej o odpadach? Zapraszam Cię do newslettera. Będziesz otrzymywać dodatkową dawkę wiedzy i inspiracji prosto do swojej skrzynki mailowej.