książki & filmy

Rewolucja żywieniowa – postaw na lokalność i sezonowość

26 września 2017
rewolucja żywieniowa

Dawno temu dziadkowie mieli działkę. Zwykle we wrześniu zbierali resztki urodzaju i przystępowali do Wielkiego Konserwowania – trzeba było ukisić, zamarynować, ugotować i zakręcić tyle przetworów, by warzyw i owoców starczyło do wiosny. Zimą – wiedziały o tym nawet dzieci – lokalny klimat nie sprzyja uprawom. A teraz? Można patrzeć na śnieżycę na oknem, zajadając się świeżymi truskawkami. O rewolucji żywieniowej opowiada pierwszy odcinek serii „Punkt krytyczny”, znajdziesz go poniżej.

 

Ustalmy fakty. Jakie warzywa i owoce możemy dostać w Polsce jesienią? Mango, awokado, banany… Jasne, kupimy je o każdej porze roku. Chodzi mi jednak o lokalny i sezonowy urodzaj. Pod koniec września i w październiku wciąż mamy dużo świeżych grzybów. To też okres kasztanów jadalnych, orzechów włoskich, dyni, papryki i cukinii. Październikowo kłaniają się warzywa na „B”: bakłażan, brukselka, buraki, brokuły. I na „K”: kapusta, karczoch, kalarepa, kalafior. Z „zieleniny” mamy jeszcze: szczaw, szpinak, rukolę. Z owoców poleca się jabłka i gruszki, śliwki i winogrona. 

 

Dlaczego warto sięgać po produkty sezonowe i lokalne?

 

  • ze względów zdrowotnych – owoce i warzywa o naturalnej dla nich porze dojrzewania mają najwięcej witamin i składników odżywczych!
  • ze względów smakowych – porównajmy słodkie czerwcowe polskie truskawki z „nijakimi” truskawkami z Południa, dostępnymi w supermarketach zimą. Czuć różnicę, prawda?
  • ze względów ekonomicznych – znowu przykład truskawek. Lokalne w samym środku sezonu możemy kupić za ok. 10 zł za kilogram, importowane zimą kosztują podobnie za tackę 250 gramów.
  • ze względów ekologicznych – podczas transportu owoców i warzyw z drugiego końca świata zwiększa się ślad węglowy, czyli emisja gazów cieplarnianych, które przyczyniają się do podwyższenia temperatury na świecie. Im bardziej lokalne są zatem produkty, tym lepsze są z punktu widzenia środowiska.

 

Więcej o zależności między ekologią a tym co jemy, opowiada pierwszy odcinek serii „Punkt krytyczny” – Rewolucja żywieniowa. Obejrzyj go w całości, klikając na wideo poniżej.

 

 

 

Co tydzień w niedzielę będzie się odbywała premiera kolejnego odcinka serii „Punkt krytyczny”, realizowanej w ramach projektu „Energia odNowa„. Niektóre z tych filmów będę Wam szczególnie polecać. Zachęcam też do obejrzenia pełnometrażowego filmu dokumentalnego „Punkt krytyczny. Energia odNowa”. Znajdziecie go pod tym linkiem.

 

A jak wyglądają Wasze zakupy spożywcze? Wybieracie lokalne i sezonowe warzywa i owoce? A może udało Wam się ograniczyć spożycie mięsa albo zupełnie z niego zrezygnować? Napiszcie koniecznie o tym w komentarzach. A jeśli uważacie, że ten wpis jest ważny i potrzebny, nie wahajcie się udostępnić go znajomym!

 

Wpis powstał przy współpracy z WWF Polska.

 

 

 

 

  • Katarzyna Konopa

    Teraz jeszcze wspaniałe grzyby leśne

    • O tak, oczywiście. W tym roku wyjątkowo obrodziło :))

  • Z mięsa nie zrezygnuję, ale ograniczam. Warzywa i owoce mam u siebie w ogródku, ale nie w jakiś wielkich ilościach. Resztę dokupuję na pobliskim targowisku.

    • Warzywa z ogródka – to jest właśnie to! <3

  • Zacisze Lenki

    Staram się ograniczać mięso i jeść z pewnych źródeł. Warzywka i trochę owoców mamy z ogródka, resztę dokupujemy. Grzyby leśne uwielbiam, ale niestety się nie znam.

    • Z tymi grzybami to tak jak ja 😀 Na grzybobranie zawsze idziemy zawsze z G.- on w tym ma zdecydowanie więcej doświadczenia i szczęścia 😉

      • Zacisze Lenki

        Ja niestety nie mam z kim iść, zostają pieczarki.

        • I kurki! Też są bardzo charakterystyczne 🙂

  • ZielarniaSłowiańskiegoPrepersa

    Z mięsa nie zrezygnuję tak jak nie zrezygnują z niego ludy od zawsze je spożywające. Za to jadam lokalne warzywa i owoce oraz zioła ponieważ jestem wszystkożerny. Spróbujcie zabronić jeść mięso muzułmanom. Ciekaw jestem co wam zrobią. Więc ne mydlcie nam oczu. Zwierzęta były na świecie i mam nadzieję będą. W przeszłości było ich nawet więcej niż obecnie. Przemysł wytrzebił ich i nie ma po nich śladu. Nie można pozbyć się ich, bo oznaczałoby to ich wybicie i ślad by po nich nie został. Tak jak konie towarzyszyły ludziom od tysięcy lat. Wybija się je teraz i coraz ich mniej. A jaki ich koszt dla natury. Żaden. Piją wodę? Tak to prawda. Ale woda i tak wraca do natury. Nic nie ginie. Natomiast przemysł, samochody, samoloty powodują, że woda ulega zniszczeniu bezpowrotnie. Czy świnia do życia potrzebuje super żrącego paliwa? Nie. Zje wszystko co i tak powstało dzięki słońcu. Ona tylko przetwarza to co jest w naturze. Wy latacie samolotami. Wiecie ile miliardów ton paliwa jest w powietrzu? Zwierzęta to najbardziej ekologiczne organizmy. Świnie, krowy, konie i inne stworzenia jak choćby słonie, kamele itp. dają niezbędny do produkcji naturalny nawóz nie tylko dla rolnictwa ale środowiska. Zwierzęta ta także roznoszą nasiona, które dzięki temu mogą kiełkować. Zwierzęta te przy współudziale człowieka kształtowały środowisko i umożliwiały istnienie wielu dzikim gatunkom roślin czy zwierząt tworząc różnorodny krajobraz roślinny, jako kosiarki sadzonek drzew. To bardzo skomplikowany ekosystem, którego wielu ludzi nie rozumie i nie ma o tym pojęcia. Tak więc nie zwierzęta nie szkodzą naturze tylko bezmyślne spalanie kopalin przez przemysł. Tu jest gigantyczny szlak węglowy uwalniany do środowiska czyli naszego domu. Produkcja przedmiotów, które psują się wciągu roku (dawne rowery z lat 20-tych dalej służą ludziom w Indiach, policzcie sobie ile to już lat, opakowania jednorazowe, etc. Tu jest problem do rozwiązania a nie mówienie, że trzeba zarżnąć wszystkie krowy, świnie bo stanowią zagrożenie dla środowiska.