książki & filmy

Czy świadoma konsumpcja ma szansę w grudniu?

28 listopada 2017
świadoma konsumpcja

Ręka do góry, kto w ostatni Czarny Piątek nie uległ pokusie kupienia czegoś nieplanowanego – rzeczy, w sumie nawet niepotrzebnej, która zachęciła wyłącznie niską ceną? Zaczekajcie z oblewaniem sukcesu – przed nami święta, najbardziej konsumpcyjny okres w roku. Co mają zakupy do ekologii? Aby to zrozumieć, obejrzyjcie „Świadomą konsumpcję”, ostatni odcinek serii „Punkt krytyczny”. Film znajdziecie w tym wpisie.

 

Całkiem niedawno rozmawiałam z zarządem firmy zajmującej się recyklingiem tekstyliów. Usłyszałam wtedy zdanie, które zszokowało nawet mnie – a mnie już mało co jest w stanie zdziwić.

 

Otóż, podobno producenci ubrań (tych najtańszych, sieciowych) tak kalkulują cykl życia swoich produktów, by odzież była w stanie wytrzymać dziesięć prań. Tylko dziesięć. Po tym ubrania przestają się nadawać do noszenia i wyglądają jak rozjechane przez ciągnik. 

 

W efekcie kupione rzeczy coraz szybciej lądują w koszach. Nie tylko, z resztą, ubrania. Rozejrzyjcie się w sklepie spożywczym: świeże ogórki są pojedynczo pakowane w foliowe kubraczki. Eko banany sprzedawane są w polietylenowych torebkach, wcale nie eko. W siatce z tworzywa sztucznego jest pojedyncza cebula. Pomidory ciężko znaleźć nie w plastikowym pudełku, a jabłka – nie na styropianowej tacce. Na bazarkach się da, ale tam zakupy robi mniejszość. Masy zaopatrują się w dyskontach i wielkopowierzchniowych hipermarketach.

 

Wyrzucamy więcej, częściej i szybciej. Góry odpadów rosną. Opowiadałam już tę historię, ale nie szkodzi przypomnieć. Jest w Warszawie znane składowisko Radiowo. Znajduje się na północno-zachodnich obrzeżach miasta. Jest uciążliwe dla okolicznych mieszkańców i… widoczne nie tylko dla nich. W jasną pogodę stałam na trzydziestym piętrze biurowca w centrum miasta i z niedowierzaniem patrzyłam na górkę śmieci, oddaloną ode mnie o kilkanaście kilometrów.

 

Już teraz nadmiar odpadów jest problemem, a nie jest on jedynym. Przy szybkiej konsumpcji zużywamy też zasoby naturalne i pokaźne ilości energii pochodzącej ze źródeł nieodnawialnych. Obejrzyjcie ten krótki film – to ostatni odcinek serii „Punkt krytyczny”, przygotowanej w ramach projektu „Energia odNowa„. Dokument opowiada właśnie o świadomej konsumpcji.

 

 

Świadoma konsumpcja kontra święta

 

Tym więcej wyrzucamy, im więcej kupujemy. A prawdziwe rekordy bijemy w grudniu. Firma doradcza Deloitte opublikowała niedawno wyniki międzynarodowego badania „Zakupy świąteczne”: przepytani Polacy zadeklarowani, że w tym roku na prezenty gwiazdkowe (najczęściej kosmetyki i perfumy) przeznaczą średnio 451 zł. I teraz uwaga – to o ponad 100 zł więcej niż planowane wydatki na świąteczne jedzenie! Oraz druga uwaga – według innego badania, tym razem TNS dla eBay, wynika, że jedna trzecia wydatków z reguły przypada na nietrafione prezenty. Czyli marnowane są pieniądze, zasoby, czas i energia na coś, co nikogo nie uszczęśliwi, a stanie się jedynie zbędnym balastem, który w najlepszym wypadku wyląduje na serwisie aukcyjnym w poszukiwaniu nowego właściciela. 

 

Jakie jest wyjście? Mam parę sposobów. Od lat z G. prezenty dla siebie przygotowujemy samodzielnie. Przy czym, to niekoniecznie musi być coś materialnego – pamiętam święta, kiedy G. napisał dla mnie i zagrał na gitarze piosenkę o nas. To był jeden z najwspanialszych prezentów ever! 😀

 

Dekoracje świąteczne i ozdoby choinkowe robimy sami z tego, co mamy pod ręką. Czyli dajemy drugie życie starym przedmiotom, a nie kupujemy nowych. Jeśli też chcesz pobawić się w świąteczny upcykling, zapraszam Cię na warsztaty. W grudniu planuje też zrobić bezpłatne wyzwanie „Święta z up/recyklingu” dla tych wszystkich, którzy nie lubią marnować i wolą ograniczać ilość odpadów. 

 

Nie kupuję nowych ubrań „specjalnie na spotkanie rodzinne przy świątecznym stole”. Mam w szafie dwie sukienki na bardziej uroczyste okazje, zakładam je rok rocznie i zupełnie nie przeszkadza mi, że na wszystkich zdjęciach mam na sobie to samo 🙂

 

A jakie Wy macie sposoby na bezodpadowe święta? Staracie się ograniczać konsumpcję w grudniu? Koniecznie podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach. 

 

Wpis powstał przy współpracy z WWF Polska

 

 

 

  • U mnie od jakiegoś czasu ustaliliśmy z partnerem, że nie wymieniamy się prezentami na urodziny czy rocznice – a zamiast tego spędzamy wspólnie dzień idąc np. do teatru i jedząc wspólną kolację. Na Święta akurat kupujemy prezenty, ale każde z nas robi listę do wyboru i zazwyczaj są to gry komputerowe lub coś czego brakuje 😉

    Z moimi braćmi robimy podobnie – albo spędzamy wspólnie dzień albo robimy zrzutę na wspólny prezent, z którego korzystamy wspólnie – znów najczęściej gry komputerowe. Opcja jest także zakup sprzętu domowego, którego akurat brakuje.

    Wiec co prawda nie robimy sami prezentów, ale myślę, że też jest to niezła opcja.

    • Takie wspólne spędzanie czasu jest świetną rozrywką. My tak rocznice świętujemy 😉

  • Ruda

    My co roku staramy się promować niekupowanie prezentów – w rodzinie jest tylko jedno dziecko i ono dostaje prezenty. Ostatnio się nawet udało. Na prezentach mi naprawdę nie zależy – przez cały rok ograniczam kupowanie do minimum, więc nie mam potrzeby kupowania na siłę w okresie świąt. Tak naprawdę najlepsze w świętach jest to, że rodzina ma czas dla siebie i możemy się spotkać, porozmawiać. Co do jedzenia – dwa lata temu robiłam większość posiłków i udało mi się zrobić tyle, ile zjedliśmy przez 2 dni. Teraz jedziemy do rodziny i wiem, że jedzenia będzie jak dla pułku wojska – najważniejsze, to nie dać się zwariować i nie wmuszać w siebie tylko dlatego, że się zmarnuje. Poza tym część rzeczy można wrzucić do zamrażalki i zjeść w późniejszym czasie.

    • Tego jedzenia mi zawsze najbardziej szkoda. Bo o ile w kwestii prezentów czasem udaje się przemówić rodzinie do rozsądku, to jedzenia „tradycyjnie musi być dużo!”

      • Ruda

        Dla mnie to jest fenomen – niby już jesteśmy daleko za latami głodu czy czasami, gdzie o szynkę i cytryny trzeba było stać godzinami w sklepach, ale ciągle pokutuje przekonanie, że jedzenia musi być dużo, bo inaczej będzie tragedia (np. ktoś umrze z głodu, albo okaże się, że gospodyni domu jest złą gospodynią).

        • No tak, przecież dla gospodyni (sic!) to dyshonor…

  • Moim zdaniem, jeśli ktoś jest świadomym konsumentem, to żaden miesiąc mu nie straszny 🙂 a więc – najważniejsza jest całoroczna konsekwencja!

  • Szalona konsumpcja jest właśnie tym elementem, który nas cywilizacyjnie i zdrowotnie gubi. Kiedyś nie wyobrażałam sobie świąt bez materialnych prezentów – nie wiedzieć, czemu. Może to w nas zakodowane kulturowo, że musi być fizyczny artefakt pod choinką? Dziś zachęcam wszystkich, by zrezygnowali z przedmiotów na rzeczy przeżyć i wiem, że nie jestem w tym osamotniona. Bywa też, że robię prezenty sama albo kupuję gifty od zaprzyjaźnionych upcyclerek 😀

    • Dokładnie, wiele jest takich zakodowanych kulturowo przyzwyczajeń, które powtarzamy bezrefleksyjnie. Dopiero gdy coś albo ktoś sprawi, że zwrócimy na to uwagę, zaczynamy się zastanawiać. Super, że zachęcasz bliskich do prezentów niematerialnych, jest nas coraz więcej!

  • U mnie w rodzinie prezenty DIY niestety nie przejdą, ale od kilku lat losujemy kto komu robi prezent, więc nie dajemy się ponieść konsumpcji na potęgę. Jedzenia niestety zawsze u nas jest trochę za dużo, ale nie mam na to wpływu. Mam jednak nadzieję, że za rok, dwa uda nam się zrobić święta u siebie i na swoich zasadach 🙂

    • Hej, a może prezenty voucherowe? W sensie: bilet do teatru, karnet na zajęcia z języka obcego, wejściówka na warsztat itd?

  • Przyznaję się bez bicia – uległam. Natomiast w tym roku na pewno nie będziemy robić prezentów świątecznych. No może coś dla dzieci 😉

    • Metodą małych kroczków 🙂 Super, że ze świętami się uda!