ekologia

Zero Waste – podstawowe zasady jak śmiecić mniej

13 czerwca 2017
zero waste

Zero waste – to styl życia, który zakłada maksymalne zmniejszenie „produkcji” odpadów. Nie jest to łatwe, ale przecież liczy się każdy, nawet najmniejszy, krok. Jeśli więc chcesz ograniczyć ilość śmieci w swoim życiu, ale nie wiesz, od czego zacząć – koniecznie przeczytaj ten tekst.

 

Wiele razy próbowałam przełożyć nazwę z angielskiego na polski. Pytałam znajomych i członków grupy Zero Waste Polska (klik) o to, jaki odpowiednik – w ich odczuciu – najlepiej oddawałby sedno sprawy. „Bez śmieci”? „Niemarnowanie”? „Zero odpadów”? Doszliśmy wspólnie do wniosku, że po trochu każdy z nich, bo Zero Waste zakłada ograniczanie śmiecenia na wielu etapach – od zakupów, poprzez użytkowanie (czyli właściwe przechowywanie jedzenia, by zdążyć z konsumpcją zanim się zepsuje; pielęgnacja ubrań i konserwacja sprzętu, by służyły jak najdłużej) aż po zagospodarowywanie resztek (czyli kompostowanie odpadków kuchennych, przerabianie przedmiotów i dawanie im drugiego życia).

 

Zostanę za to zlinczowana, ale nie wydaje mi się, byśmy mogli osiągnąć poziom „zero” w swoim śmieceniu. Wszak każda rzecz, którą posiadamy, nabywamy lub kupimy w przyszłości prędzej czy później dokona żywota – nawet jeśli to będzie jej drugie, trzecie czy czwarte życie. Możemy jednak sprawiać, że tych śmieci wokół nas będzie mniej. Choćby praktykując upcykling.

 

Moim ulubionym jest przykład szafki na obuwie. Potrzebowaliśmy jej z G., by w końcu zaprowadzić porządek z butami w przedpokoju. Normalnie, to pojechalibyśmy do sklepu i kupili. Ale zamiast tego zrobiłam ją z niepotrzebnych kartonowych pudeł. W ten sposób nie wytworzyliśmy nowego „śmiecia”, jakim kiedyś musiałaby zostać sklepowa szafka, a i zrobiliśmy użytek z tektury (czyli również potencjalnego odpadu). Można? Można!

 

Podobnie można unikać śmiecenia w innych dziedzinach życia. To nie kosztuje wiele – wręcz przeciwnie! I często nie wymaga też wielkiego wysiłku. Zebrałam kilka prostych porad na Zero Waste na co dzień.

 

supermarket

 

Na zakupach

 

  • Nie bierz reklamówek.  Foliowe reklamówki są naszą piętą Achillesową. W Europie zużywa się ich średnio 198 sztuk rocznie (Dania zeszła nawet do czterech sztuk), w Polsce – 466 sztuk. Jaka jest na to rada? Zawsze mam w torbie swoją własną siatkę materiałową, do której pakuję zakupy. Taką siatkę możesz uszyć z koszuli (tutaj jest instrukcja).
  • Zrezygnuj z foliówek. Cienkich woreczków, w których zwykle są ważone  owoce i warzywa, również można uniknąć. Pojedyncze sztuki ważę „na golasa”, a wydruk z ceną naklejam bezpośrednio na skórkę. Polecam! Jeśli jednak mówimy o wielu sztukach (albo o bakaliach), których pojedyncze ważenie mogłoby przyprawić o frustrację innych klientów w kolejce do wagi, to zachęcam do noszenia własnych woreczków materiałowych (jak je uszyć z firanki pokazywała Dorota z EkoEksperymenty, tu jest link do wpisu). Z własnym workiem możesz też odwiedzać piekarnię (tu instrukcja uszycia lnianego worka na pieczywo).
  • Sięgaj po produkty bez opakowań. To już wyższa szkoła jazdy, bo wymaga wcześniejszego zaplanowania zakupów i przytargania do sklepu swoich opakowań. Trzeba też pokonać własną barierę psychologiczną („Bo co sprzedawca powie, jeśli poproszę o spakowanie zakupów do moich pudełek?”). W wielu sklepach, także tych wielkopowierzchniowych, jest strefa bazarku, na którym sprzedawane są produkty na wagę – słodycze, bakalie, czasem też kasze i makaron. Zamiast pakować je do foliowego worka, możesz wykorzystać swoje pudełko. (Gdyby ktoś odmówił Ci takiego pakowania ze względu na sanepid, koniecznie przeczytaj ten wpis).
  • Nie bierz potwierdzenia płatności. Gdy płacisz w sklepie kartą, kasjerzy pytają, czy wydrukować potwierdzenie. Odmawiaj, jeśli nie potrzebujesz. A najczęściej rzeczywiście takiej potrzeby nie ma – wydruk ląduje w koszu tuż po powrocie do domu. Pamiętaj też, że paragon nie jest jedynym dowodem zakupu – w świetle prawa jest nim również obecność świadka i wyciąg z konta (przy płatności kartą).

 

kosmetyki z jedzenia

 

W łazience

 

  • Kupuj papier toaletowy luzem. Zwykle rulony są pakowane do folii po 4, 6 czy 8 sztuk. Jednak coraz więcej sklepów sprzedaje również pojedynczo. Dostępne one są luzem, jedynie w papierowej obwolucie.
  • Kosmetyki rób samodzielnie.  Aby ograniczyć ilość śmieci opakowaniowych, możesz spróbować samodzielnie wykonać kosmetyki (bardzo dużo instrukcji ma Kasia z Ograniczamsie.com). Jeśli jednak tak jak ja obawiasz się, że coś źle wymieszasz i zjarasz sobie pół twarzy, to wypróbuj przepisy, które i ja stosuję na co dzień: peeling do twarzy, tonik, balsam do ciała czy maseczka do włosów są wykonane z produktów spożywczych, więc nie ma co do nich obaw (tutaj są przepisy).  Polecam też proste sole do kąpieli (wpis znajdziesz pod tym linkiem). Z kolei, po przepisy na naturalne środki czystości zapraszam do Magdy z Całkiem Lubię Chwasty (tu jest link do jej bloga)
  • Postaw na wielorazowe płatki do demakijażu. Tego się zwykle zużywa w koszmarnych ilościach. Alternatywą są wielorazowe płatki, które wytniesz z niepotrzebnego ręcznika, prześcieradła frotte albo flanelowej koszuli czy poszewki na poduszkę. Takie płatki możesz prać w pralce (najlepiej w worku na bieliznę albo w tiulowym woreczku z instrukcji Doroty powyżej) i używać wciąż i wciąż.
  • Zrezygnuj z artykułów higieny osobistej. Nie ze wszystkich, tylko tych jednorazowych. Podpaski i tampony z powodzeniem zastąpi kubeczek menstruacyjny (różne rodzaje testowała Asia z Organiczni.eu, jej recenzje znajdziesz pod tym linkiem). Z kolei popularne Pampersy możesz zastąpić wielorazowymi pieluchami (tu kopalnią wiedzy jest Monika z Liseko.pl, to namiar na jej bloga).

 

jak śmiecić mniej

 

W kuchni

 

  • Nie kupuj na zaś. Nie tylko z zużyciem foliówek jest u nas na bakier, ale również z marnowaniem żywności. Wyrzucamy do kosza tony jedzenia rocznie – najczęściej dlatego, że kupujemy za dużo i niewłaściwie przechowujemy w domu. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej się sprawdzają przemyślane zakupy i zaplanowanie posiłków na parę dni wprzód – wiem wtedy dokładnie co muszę kupić, spisuję w domu listę i ruszam z nią do sklepu. To skutecznie hamuje zakupowe zapędy. Od jakiegoś czasu na mojej lodówce wisi też grafika-przypominajka, dzięki której zawsze wiem jak ulokować żywność w środku i tym samym prawidłowo ją przechować (grafikę można pobrać pod tym linkiem).
  • Wykorzystuj jedzenie do końca. Jeśli Ci coś zostało z obiadu – schowaj do lodówki i wykorzystaj w jutrzejszym posiłku. W moim domu hitem są recyklingowe pulpety ryżowe w sosie pomidorowym (do ugotowanego ryżu z poprzedniego dnia dodaję jaja, cebulę, marchewkę i mąkę, podsmażam na patelni i na koniec wlewam sos). Z resztek makaronu można przyrządzić zapiekankę. Z jaj (takich, co zostają w dużych ilościach po świętach) – pastę jajeczną. Pomysłów jest mnóstwo!
  • Z resztek rób użytek. Nawet resztki, które – na pozór – do niczego się już nie nadają, wciąż mogą posłużyć. Przykładem niech będzie moje ulubione pachnidło ze skórek cytrusów – cytryn lub pomarańczy (tutaj znajdziesz instrukcję). Ze skórki pomarańczy robię też zimą karmnik dla ptaków i wywieszam go za okno (zerknij na tutorial). Wymieszane z miodem, żelem pod prysznic lub mydłem w płynie kawowe fusy są doskonałym peelingiem. W domu przydadzą się również skorupki jajeczne, skórki banana, fusy herbaciane – i to na wiele sposobów! (tutaj znajdziesz niektóre z nich).
  • Używaj kompostownika. Te odpadki spożywcze, których nie da się już w żaden sposób wykorzystać, mogą trafić do kompostu. Powstanie z nich biohumus, doskonale nawożący kwiatki i rośliny domowe. Niektóre kompostowniki są tak piękne (i wbrew powszechnej opinii, nie śmierdzące, o ile jest nad nimi właściwa opieka), że można je trzymać w domu (zerknij na wywiad z Kasią, która taki kompostownik ma w poznańskim mieszkaniu).

 

chusta do jedzenia diy

 

W podróży

 

  • Nie drukuj biletu. Niezależnie od tego, czy podróżujesz samolotem, pociągiem czy Polskim Busem, elektroniczny bilet możesz pokazać na ekranie swojego telefonu. Podobnie jest z komunikacją miejską. Wiele polskich miast objęto aplikacją MoBilet, która z powodzeniem zastępuje biletomaty, parkomaty i okienko kasowe na dworcu.
  • Miej przy sobie bidon. Unikniesz dzięki temu kupowania wody w plastikowej butelce. W Polsce woda z kranu jest najczęściej zdatna do picia, więc bidon możesz uzupełnić wszędzie, gdzie jest dostęp do umywalki. Zimą zabieram też ze sobą termos – w ten sposób nie kupuję w kawiarniach herbaty w papierowym kubku.
  • Na piknik zabieraj koszyk. Poza tym, że nie zużyjesz reklamówek, to jeszcze zadośćuczynisz swojemu poczuciu estetyki – żywność w koszyku bowiem wygląda zdecydowanie lepiej niż w foliowym worku (zerknij też na porady, jak uniknąć śmiecenia podczas grillowania). Wilgotne produkty zapakuj do wielorazowych pojemników, które po imprezie zabierzesz do domu. A zamiast folii spożywczej użyj nasączonych woskiem chusteczek (tu znajdziesz instrukcję wykonania).

 

Trochę się rozpisałam, a jest to zaledwie niewielki procent wszystkich zabiegów Zero Waste. Ale nawet jeśli zaczniesz od drobnych kroków, jak zabieranie własnej torby na zakupy czy unikanie potwierdzenia płatności, to już będzie wiele znaczyło!

 

A może masz jakieś własne sposoby na nieśmiecenie?  Przy okazji zapraszam też do mojej grupy Daję rzeczom drugie życie osoby, którym bliska jest idea upcyklingu. 

 

 

  • Cały czas pracuję, cały czas upraszczam! Dziękuję za motywację i dodatkowe pomysły!

  • Ekologika

    Nie jest źle! Tylko kompostownika u mnie brakuje, ale coraz bardziej przekonuję się do myśli, że wygospodaruję dla niego miejsce w domu 🙂

  • Jaśmina Różańska

    Dla mnie najtrudniejsze są kosmetyki, bo po prostu lubię kremy, lubię się malować i bez tego trudno mi sobie wyobrazić życie. Do tego kwestia wygody, tego że mogę pójść do Biedronki i kupić gotową zupe czy mieszankę sałat, to mnie trochę pokonuje… Ale za to mam kompostownik, ten sam model który był polecany w wywiadzie i niestety słabo się sprawdza – dżdżownice są w stanie zjeść może 20% naszych odpadków organicznych, zrobiła się z tego wylęgarnia muszek-owocowek i nie mogłabym tego nikomu z czystym sercem polecić, mimo że naprawdę bardzo bym chciała kompostować. Może coś źle robimy? Bardzo bym chciała żeby w Polsce były miejskie kompostowniki i więcej produktów w zwrotnych opakowaniach, ale do tego jeszcze długa droga.

    • Ada

      Niestety, nawet zwrotne butelki są wielkim problemem, bo można albo oddać je tylko kupując nowe piwo, albo na paragon (tylko kto trzyma te paragony?). Wielka szkoda

      • Racja. W Niemczech są automaty zwrotne na butelki plastikowe po napojach. A u nas problem z oddawaniem butelek po piwie. Jeszcze parę lat temu to w marketach był skup butelek, a dziś nie widzę ani jednego.
        To, co jedynie pomoże to dobre układy ze sklepem, ale oddanie butelek po piwie osobie, która je zbiera. Można też wystawić je koło śmietnika, na pewno znajdą się chętni.

    • Ja też uwielbiam kosmetyki, ale postanowiłam je po prostu ograniczyć. Nie było to łatwe, ale zaczęłam od porządku. Odstawiłam na kupkę kosmetyków, których w ogóle nie używam. I wyszła z tego taka średnia torebka prezentowa. Oddałam koleżankom z pracy. To, co mi zostało zaczęłam używać. Chodzę do sklepu, gdy coś mi się skończy i nie kuszę się już nawet na błyszczyk, bo zostawiłam sobie 20 pomadek, które są ustawione na toaletce, żebym pamięta, że je mam. Aktualnie korzystam z pudru, który kupiłam w zeszłym roku i zapomniałam o jego istnieniu.

      Co do kompostownika to może wrzucacie te rzeczy, które dżdżownice nie jedzą?

    • Rzeczywiście dziwne z tym kompostownikiem :/ Może dżdżownic jest za mało jak na ilość odpadków? Albo trafiają do nich takie, których nie jedzą (mięso, nabiał, cytrusy)?
      Miejskie kompostowniki powstają i to jest strasznie fajna rzecz 🙂 Sprawdź na stronie OddamOdpady mapę kompostowników.

  • Michalina Tańska

    Doskonały wpis! Mnóstwo inspiracji! Dzięki <3 <3 <3

  • Post ekstra!
    1. U nas woda jest okropnie twarda. I to jest ten problem. Na razie kupujemy baniaki 5l i jak gdzieś wychodzę to przelewam sobie do małej buteleczki. Mam zamiar kupić bidon. Właśnie są promocje w marketach na to cudo.
    2.Od jakiegoś czasu nie biorę potwierdzenia za płatność kartą i w końcu wiem po co to robię ;D
    3. Zaczęliśmy znów kupować szary papier, opakowany w papier. Jest bardziej wydajny i nie zajmuje tyle miejsca. Jest cienki i dzięki temu bardzo mięciutki.
    4.Do pewnych rzeczy nie potrafię się przekonać, tj. kubeczek menstruacyjny, robienie samemu kosmetyków. Za to zrezygnowałam z ich dużej ilości. Aktualnie korzystam z zapasów; kolorówką podzieliłam się z koleżankami, bo tylko u mnie zalegała; przeniosłam się na olej kokosowy; a zamiast płynu do podłogi używam octu do wody i jestem mega zadowolona z efektu.
    5.Staram się wybierać produkty pakowane w papier, choć nie zawsze to wychodzi. Próbuję też nie brać foliówek od sprzedawców, ale kupując pewne produkty nie mam siły przebicia, np. wątróbka, czy kapusta kiszona zapakowana w 3 woreczki, bo przecieknie!

    6. Zdobyte okropne foliówki używam wielokrotnie. Zaczęłam brać do sklepu i na bazarek własne. Miny sprzedawców bezcenne ;D

    7. Wiele foliówek sprowadzają do domu domownicy. Jest to kwestia sporna, bo Mąż się buntuje. Chętnie poczytałabym o tym jak przekonać do zero waste domowników.
    8. Żywienie zdecydowanie ograniczyłam. Planuję jadłospis, listę zakupów, więcej gotuję, dzięki czemu rzadziej korzystamy z fast foodów. A zdarzało się 😉 Posiadam ogródek i w sezonie zajadamy się swoimi warzywami i owocami, mamy kompostownik i zwierzęta, które zjadają domowe jedzenie.

    To chyba wszystko 😀
    I chętnie poczytam jeszcze o innych zabiegach w celu ograniczenia śmieci 🙂

    • Brawo! Jesteś wielka! 😉

      A jeśli chodzi o kremy, to zastanawiam się właśnie nad zastąpieniem ich naturalnymi olejkami. Oby się sprawdziły 😉

      • Anna Drobniak

        Bardzo polecam przejść na olejki! Ja mam skórę bardzo suchą, alergiczną i z naczynkami. Zawsze używałam bardzo dużo kremów, ale ostatnio zrobiłyśmy z koleżanką zamówienie w Ministerstwie Dobrego Mydła i tak z ciekawości wzięłam olejek z pestek malin i hydrolat z róży damasceńskiej. Zapachem nie powalają te kosmetyki, chyba, że lubicie różany i ziemisty zapach, ale działanie jest niesamowite. Najpierw spryskuję twarz hydrolatem a potem smaruję olejkiem, i nawet jak przez 1 dzień zapomnę albo mi się nie chce posmarować to skóra dalej jest tak miła w dotyku i nawilżona.. Jestem w wielkim szoku!

        • Dzięki że przypomniałaś. Wokół olejków z MDM już dawno krążę jak kot wokół śmietanki, czekam tylko aż więcej kosmetyków mi się pokończy, by złożyć zamówienie 🙂

  • I wrzuciłam na prywatnego FB. Niech się zero waste rozniesie 😀

  • KarMagKat

    Takie firankowe woreczki mogą się też chyba nadać do prania delikatnych ubrań 🙂 Planuje takie uszyć, maszyna już czeka aż rozpocznę naukę. Wtedy zrobię też ten lniany worek na chleb, bo do szału mnie doprowadza ciapaty chleb z foliówki dzień po zakupie (albo twardy jak kamień w papierowej torebce).
    Mam pytanie co do spraw higienicznych. Czym zastąpić wkładki higieniczne? Noszę je codziennie nie mając okresu (uprzedzając pytania – muszę i już). Drugie pytanie: czy wielorazowe płatki można gdzieś kupić? Bo ja nie mam starych ręczników i koszulek 😉 No i czy chłoną tak dobrze jak jednorazowe – u mnie to ważne, bo używam płynu micelarnego, nie trę oczu tylko wszystko ładnie „wchodzi” w wacik.
    Do tematu kuchni dodałabym jeszcze używanie wielorazowych szmatek zamiast ręczników papierowych. A czym można zastąpić papier do pieczenia?
    I w pełni zgodzę się z teza, że nie da się w ogóle nie wytwarzać śmieci. Cokolwiek kupujemy już zdążyło zaszkodzić środowisku w wielu formach. Chyba, że ktoś wyprowadza się gdzieś na ubocze i prowadzi autarkiczne gospodarstwo domowe 😉

    • llellewyn

      Wkładki też można kupić wielorazowe 🙂

      • KarMagKat

        Hm, musiałabym je chyba zobaczyć na żywo, bo na zdjęciach wyglądają strasznie grubo w porównaniu do jednorazówek. A chodzenie na co dzień z „pampersem” zostawię sobie na stare lata 😉 Może uda się upolować gdzieś stacjonarnie

    • Ada

      Wielorazowe płatki są w drogeriach internetowych, np. tu: http://www.drogeria-ekologiczna.pl/waciki-chusteczki-patyczki/795-bambusowe-wielorazowe-platki-waciki-kosmetyczne-kokosi-5-sztuk.html
      Ja zrobiłam ze starej koszulki bawełnianej, więc nie mam porównania co do wersji komercyjnej, ale zdecydowanie chłoną więcej produktu (np płynu micelarnego, olejku etc) niż opcja jednorazowa. Natomiast zmywają makijaż tak samo dobrze.

    • A co dokładnie pieczesz na papierze do pieczenia? Ja sobie bardzo chwalę silikonowe formy i foremki – nic do nich nie przywiera, myją się znakomicie, nie potrzebują żadnego tłuszczu i papieru, no i można stawiać w piekarniku bezpośrednio na ruszt (nie topią się).

      • KarMagKat

        Np. granolę, układam na nim domowe zapiekanki – to najczęściej. Czasem pieczone ziemniaki, frytki domowe. Generalnie nie używam jakoś specjalnie często, ale jednak używam. Formy mam różne, te które nie są silikonowe smaruję masłem, nie wykładam papierem (tak jest nawet wygodniej) 🙂

        • Lumisateita

          U mnie w domu, odkąd pamiętam, babcia i mama wykorzystywały opakowania po margarynach. Najpierw smarowały blaszkę margaryną, potem wykładały na nią ten papierek po margarynie (spokojnie mogą się na siebie nakładać) i na taki papier wylewały ciasto, ziemniaczki w przyprawach i inne rzeczy. Metoda sprawdza się u nas w rodzinie bezbłędnie 🙂

          • KarMagKat

            O wow, nie pomyślałam, żeby wykorzystać tak opakowanie po maśle 🙂 Aż chyba spróbuję!

          • Świetny pomysł z tym opakowaniem!

        • Do granoli polecam właśnie silikonową formę do ciast, może być okrągła, może prostokątna – łatwo się z niej też granolę wyjmuje. A zapiekanki piekę czasem w szklanym naczyniu żaroodpornym.

  • Stosuję w praktyce chyba większość z tych punktów, które opisałaś i zarażam skutecznie tą ideą domowników (dzieci też;). Wyślę wpis rodzicom, co by się podszkolili i żebym nie musiał ich osobiście męczyć 🙂
    A ja mam już normalnie jakąś antyodpadową fobię i wszędzie widzę walające się śmieci. Mam pełną świadomość, że nie zawsze się uda kupić tak, żeby opakowania nie było. Ale jak tylko mogę unikam plastików – ostatnio w awaryjnej sytuacji (tata, piiiiiiiiiiiiiiić!) zamiast wody w PET kupiłem sok jabłkowy w szkle, a więc można i tak minimalizować szkody dla środowiska.

    • Aha – warto dodać, że mężczyźni mają całe szczęście nieco mniej punktów zero waste do ogarnięcia 😉

    • Dokładnie. Ja wychodząc z tego samego założenia wczoraj kupiłam ryż – kilogram w opakowaniu papierowym, a nie po 10 deko w foliowych torebkach.

  • O ile wprowadzimy w życie choć połowę, byłoby świetnie :).