ekologia

Co zrobić ze starymi ubraniami?

16 marca 2016
zrobić ze starymi ubraniami

Koszulka na lewo, spodenki na prawo. Po obu stronach piętrzą się stosy tekstyliów, podzieliłam je na pięć kategorii. Po wielkim sprzątaniu szafy trzeba było postanowić, co dalej zrobić ze starymi ubraniami. 

 

Pisałam ostatnio o sprzątaniu swojej szafy, wspominając o powodach garderobianej rewolucji. Gdy już wywaliłam na podłogę całą zawartość trzech półek i kilku wieszaków, złapałam się za głowę. Nie sądziłam, że tych ubrań było tak dużo. Zwłaszcza, że regularnie zakładałam zaledwie ułamek z nich – najczęściej te, które leżały na wierzchu. Upchnięta w kątach szafy odzież pozostawała poza zasięgiem wzroku, a z upływem czasu – także pamięci. Aby ogarnąć całą tę kupę tekstyliów, potrzebowałam jakiejś metody. Algorytmu, który pozwoli szybko uwinąć się ze sprzątaniem, pozostawiając w szafie tylko te ubrania, które będę zakładać, a resztę w jakiś sposób zagospodaruje. Gdy już mam to za sobą, postanowiłam podzielić się swoim sposobami z Wami.

 

Krok 1: wybierz ubrania, które nosisz

 

Regularnie, trzeba dodać. Bo niezależnie od tego, jak bardzo zasobna jest szafa, najczęściej korzysta się z konfiguracji kilku-kilkunastu pozycji, w zależności od prowadzonego trybu życia. Inaczej będzie wyglądała szafa kogoś, kto do pracy w biurze zakłada obowiązkowy garnitur, a inaczej osób prowadzących agroturystykę. Ja najczęściej pracuję w domu, więc stawiam na wygodę: legginsy, dresy, rozciągliwe spodnie. Do tego sweter albo koszulka z naturalnych włókien, żeby skóra miała szanse oddychać. Sporo też podróżuję – służbowo lub prywatnie, ale i w rozjazdach stawiam na wygodę. Mam trzy pary spodni: czarne, rude i klasyczne jeansowe. Do każdych pasuje ulubiona kraciasta koszula flanelowa, kolorowe t-shirty (dosłownie trzy sztuki), sweter i kardigan. Na bardziej eleganckie wyjścia mam dzianinową sukienkę w etniczne czarno-białe wzory, którą jakiś czas temu uszyła mi mama. Na lato przewiewną długą spódnicę w kolorze kobaltu i krótszą w pstrokate ciapki. I to by było na tyle. Cała lista ubrań, które zakładam regularnie.

Gdy więc już zrobiłam odzieżowy „rachunek sumienia”, to odłożyłam z powrotem do szafy te rzeczy, które nosiłam, noszę i nosić będę, przynajmniej dopóki się nie zniszczą. Dorzuciłam jeszcze do tego narzutkę (w zeszłoroczne wakacje nieraz uratowała mnie przed chłodem), dwie grube ciepłe sukienki (zakładam je baaaardzo rzadko, ale są idealnie skrojone przez krawcową i świetnie na mnie leżą, więc na pewno będą mi służyć) i szarą marynarkę (nigdy jej co prawda nie założyłam, ale a nuż się trafi okazja).Na podłodze została reszta. Trzeba było postanowić, co z nią dalej zrobić.

 

 

co zrobić ze starymi ubraniami

 

Krok 2: sprzedaj rzeczy w idealnym stanie

 

Na pierwszym roku studiów (jak dawno to było!) pracowałam w sklepie znanej marki odzieżowej. Gdy przychodziły kartony z nową kolekcją, odkładałam sobie ubrania na zapleczu, by później je wykupić. W jednych podobało mi się wzornictwo, w innych krój. Były modne, więc kupowałam. Tyle że nie nosiłam. Z rana pędziłam na studia, po zajęciach gnałam przez pół miasta do pracy, w pracy trzeba było mieć wygodną odzież. W spódnicach i sukienkach nie pohasasz. Lądowały one głęboko w szafie, a potem podążały za mną podczas kolejnych przeprowadzek.

Tym razem wyciągnęłam z całej tej sterty ubrania w stanie idealnym – założone raz albo i wcale. Obfotografowałam. I wrzuciłam na allegro. Zostały sprzedane za grosze, ale wszyscy się z tej transakcji ucieszyli: nowi właściciele otrzymali nieużywane ciuchy za ułamek ceny. A ciuchy… one zyskały nowe życie z osobami, które – mam nadzieję – będą częściej demonstrowały je światu.

 

Krok 3: oddaj potrzebującym

 

Sterta powoli malała. Wciąż jednak była spora. Nadszedł czas, by powybierać z niej ubrania w dobrym stanie: bez dziur, przetarć, plam, urwanych guzików i zepsutych suwaków. Niektóre były na mnie za małe (miałam jeszcze ubrania z liceum!) albo za duże (coś od kogoś kiedyś dostałam i myślałam, że jeszcze urosnę; ale przed trzydziestką na to już chyba za późno…). Niektóre kupowałam w lumpeksie, bo okazja, a po przyjściu do domu okazywało się, że do niczego mi nie pasują. Złożyłam je w kostkę i spakowałam do torby z napisem: do oddania.

Oddać ubrania można do organizacji charytatywnych i instytucji zajmujących się pomocą nieletnim, kobietom w ciąży, osobom starszym, uchodźcom. Chętnie przyjmą je domy dziecka i domy samotnej matki. Ja mam niedaleko ośrodek dla uchodźców, więc moja torba powędruje tam. Ale warto też rozejrzeć się dookoła: może po sąsiedzku mieszka wielodzietna albo niezamożna rodzina, która ucieszy się z odzieżowej paczki?

 

 

odzież używana

 

Krok 4: przetwórz

 

To jest najlepszy sposób na tekstylia, które do niczego się już nie nadają. Warto je upcyklingować, przerabiając na coś innego. Stary sweter ma dziurę w widocznym miejscu? Wykrój z niego rękawiczki, omijając uszkodzony obszar. Przetarły się nogawki spodni? Zetnij je i zrób szorty. Ze starych cienkich rajstop wychodzi praktyczna wycieraczka do nóg. A z niepotrzebnego koca – wiosenny płaszcz. Nieraz już podsuwałam pomysły na przetwarzanie starych tekstyliów i z pewnością zrobię to jeszcze wielokrotnie. Zerkaj od czasu do czasu na bloga 😉

Są jednak rzeczy, które nie nadają się do ponownego wykorzystania, bo są za bardzo zniszczone. Ale i one mogą się przydać. Pewnie mają suwaki albo guziki – powycinaj wszystko, co może Ci się przydać i odłóż na później.

Bawełniane ubrania świetnie nadają się też na ścierki. Wystarczy je pociąć na kawałki i wykorzystywać do wycierania kurzu.

 

Krok 5: wrzuć do kontenera

 

No, i został już sam przemiał. Ubrania dziurawe, poplamione, przetarte, w kawałkach. Takie, które nadają się już tylko do wyrzucenia. Pamiętaj jednak, że tekstyliów nie wolno wyrzucać do kosza. Tego nikt nie recyklinguje. Ubrania razem z resztą nienadających się do przetworzenia odpadów są wywożone na wysypiska, gdzie latami zalegają, uwalniając w procesie rozkładu niebezpieczne związki chemiczne do otoczenia. Szkodzą glebie, wodom gruntowym, Tobie. Lepiej taką odzież wrzucić do kontenera.

Z tymi kontenerami na ubrania – długa i osobna historia. Są najczęściej oznaczone szlachetnymi hasłami w stylu: pomóż dzieciom, przekaż dzieciom ubrania itd. Tymczasem wrzucona do środka odzież wcale nie trafia do domów dziecka, jak wiele osób sądzi, tylko do firmy zarządzającej tekstyliami. Zawartość kontenerów jest sortowana i przeznaczana do odsprzedaży: rzeczy w dobrym stanie trafiają do lumpeksów, w gorszym – najczęściej jadą przez pół świata do jakiegoś zakładu w Indiach albo Bangladeszu, który ze skrawków tkaniny utka dywan. Cześć pieniędzy rzeczywiście trafia do organizacji charytatywnych pomagających dzieciom, ale to nie jest tak, że jak wrzucisz swoją ulubioną koszulkę do kontenera, to trafi ona do jakiegoś malucha z domu dziecka. Nie lubię grania na emocjach, dlatego do kontenerów podchodzę z rezerwą. I korzystam tylko wtedy, gdy faktycznie nie mam alternatywy. A w wypadku takich ubraniowych śmieci często jej nie ma.

 

P.S.: marynarkę jednak oddałam. Skoro nigdy nie miałam okazji jej założyć, to znaczy, że świetnie dawałam sobie radę bez niej. W przyszłości też sobie poradzę 😉

 

Powodzenia w ogarnianiu swoich szaf! Teraz już wiecie, co zrobić ze starymi ubraniami, by w pełni wykorzystać ich potencjał. A może macie jakieś swoje sposoby?

 

 

  • Renata

    Krok 3 i 4 razem: schroniska dla zwierząt często potrzebują zużytych ręczników, kocy itp.

    • nanowosmieci

      O! Super pomysł! Akurat mam jeszcze do przejrzenia kosze z ręcznikami i pościelą 🙂

  • Fajny wpis i fajna sugestia Renaty 🙂 ja też oddawałam kiedyś koce i grube płaszcze do schroniska 🙂 I robię dokładnie to co Ty z odzieżą. Mam też koleżanki, które lubią sobie odkupić za niewielkie pieniążki ubrania i to jest fajna opcja, bo one chcą i ja mam łatwiej 🙂 Recyclinguje też bawełnę na szmatki, zużywają je też moje zwierzęta (dwa psy, które rozdzierają wszystko na kawałki XD)

  • Ula

    Chciałabym umieć coś przerabiać, ale mam do tego zdecydowanie lewe ręce. Czyszczenie szafy ograniczyło się jedynie do punktu 3, a powinnam wiele więcej się pozbyć ciuchów.U mnie działa system co siostra już nie chce oddaje mi, mi się nie zawsze wszystko podoba, ale szkoda przecież wyrzucić i tak leżą niektóre, rzeczy upakowane „na może kiedyś”. 🙁

    • nanowosmieci

      Spokojnie, to pozbywanie się przyjdzie czasem, dobrze, że w ogóle zaczęłaś czyszczenie szafy. Po jakimś czasie wrócisz do ciuchów, które zostały „na może kiedyś” i bez żalu je stamtąd usuniesz 🙂 Niektóre z pomysłów przeróbkowych są naprawdę bardzo proste, np. te naszyjniki: http://www.nanowosmieci.pl/naszyjnik-z-tshirta/
      Spróbuj, na pewno dasz radę! 🙂

  • Sayane

    Można dodać jeszcze SWAP, czyli wymiana ubrań. Ja robię to w gronie znajomych (bliższych czy dalszych), ale są też duże spędy organizowane w klubach czy innych miejscach (w Krakowie np. Ciuchowisko). Każdy przynosi co ma, rozkładamy po pokojach i voila! Tak samo nieużywane kosmetyki, buty, nietrafione prezenty. Wczoraj zdobyłam nawet słuchawki bluetooth dla męża 😀 Rzeczy, których nikt nie chciał lądują w kontenerach, albo zabieramy spowrotem. Często jest tak, że ubrania po pewnym czasie wracają do „wspólnej puli” gdy komuś się już znudzą.

    • Super pomysł! Kiedyś w Warszawie dziewczyny robiły Uwolnij Łacha, to była pierwsza taka SWAP-owa inicjatywa. Fajna była zabawa, ale chyba coś się zepsuło po drodze. Fajnie jednak, że pojawiają się nowe 🙂

      • Sayane

        Prywatnie też można ze znajomymi (i znajomymi znajomych i tychże znajomych ;)), tak jak my 🙂

  • Dominika Nowakowska

    Doskonały poradnik 🙂 Ja niedawno także zrobiłam rewolucję w swojej szafie i jej efekty mnie bardzo zaskoczyły. Blisko połowa rzeczy wylądowała na kupce pt. „i co ja mam z tym zrobić”. Szkoda przecież wyrzucać dobre rzeczy, ale skoro wiem że już ich nie będę nosić to nie ma sensu zajmować nimi miejsca w szafie. Na całe szczęście trafiłam na pomaganieprzezubranie.pl, gdzie można oddać swoje ubrania (oczywiście w dobrym stanie) i w ten sposób pomóc podopiecznym wybranej przez siebie fundacji. Moim zdaniem jest to świetna inicjatywa, nie dość że pomaga się chorym, to jeszcze można skutecznie „wyczyścić” swoją szafę.

  • Alicja Woźniak

    Nie mam na szczęście tego problemu, bo zawsze znajdzie się ktoś chętny na rzeczy, których pragnę pozbyć się z szafy. Przeważnie po dokonaniu porządków rozdaję ubrania po dzieciach koleżankom bo mają maluchy w podobnym wieku do moich, a swoje jak mam czas wystawiam na sprzedaż, albo oddaję na cele charytatywne. Po ostatnich porządkach wysłałam 4 worki z ubraniami na Pomaganie przez ubranie i jestem zadowolona z tego kroku, bo nie dość, że można w ten sposób pomóc podopiecznym wybranej fundacji (a jest ich całkiem sporo do wyboru na stronie), to jeszcze nie trzeba nigdzie zanosić ubrań, bo wystarczy zamówić kuriera po bezpłatny odbiór rzeczy. Szybki i wygodny sposób, a cel szlachetny 🙂

    • Super, że wymieniacie się z koleżankami dziecięcymi ubrankami! Zwłaszcza, że dzieci szybko z nich wyrastają 🙂

      • Alicja Woźniak

        Oj, wyrastają tak szybko, że niektóre rzeczy mam okazję założyć im zaledwie 2 lub 3 razy i ubrania są praktycznie w idealnym stanie więc nie widzę przeciwskazań, żeby przekazać je komuś do dalszej eksploatacji 🙂

        • No właśnie. A często pewnie też znajomi / rodzice / przyjaciele przynoszą na potęgę nowe ciuchy w prezencie? 🙂