fbpx
ekologia

Kampanie, po których nigdy nie kupisz futra

There's no beauty in cruelty

Tylko w Polsce co roku na futra zabija się 600 tys. norek, 250 tys. lisów i 20 tys. szynszyli. A żeby powstała jedna sztuka garderoby, potrzeba odpowiednio: 55, 27 i 100 zwierząt. Takie informacje podają twórcy kampanii społecznych przeciwko wykorzystaniu naturalnego futra. 

 

Rozumiem, gdy futra zakładają Iniuci, Lapończycy, gdy noszą je Czukcze i Koriacy. Mieszkańcy Północy, dla których ciepła odzież jest kwestią przetrwania. A futro jest najcieplejszą z odzieży. I łatwo dostępną.

 

Nie rozumiem natomiast popytu na futra na południe od Bałtyku. Kupowania po to, by podkreślić swój status majątkowy albo zabłysnąć w towarzystwie, bo – umówmy się – takich mrozów, które uzasadniałyby nabywania futer, nie mamy. Do takich samych wniosków doszli też autorzy wielu kampanii społecznych sprzeciwiających się zabijaniu zwierząt futerkowych. Poniżej są niektóre z nich.

 

 

“Gegen Pelz” (Przeciw futrom)

 

Przyczyną mordowania zwierząt jej moda, ofiarą są miliony. W tysiącach gospodarstw zwierzęta są trzymane w małych klatkach z drutu, w których ledwo mogą się poruszać. Gdy dorosną są okrutnie zabijane. I wszystko w imię ludzkiej zachcianki –

 

mówiło niemieckie Stowarzyszenie Przeciwko Krzywdzeniu Zwierząt, autor kampanii “Gegen Pelz” (“Przeciw futrom”). Współpracująca ze stowarzyszeniem agencja wyprodukowała film i plakaty – na jednym z nich lis trzymał kołnierz z nagiej kobiety. Role się odwróciły.

 

 

 

 

“Fur has no happy endings” (“Futra nie mają szczęśliwego zakończenia”)

 

Postacie ze znanych kreskówek obdarte ze skóry i hasło: “Futra nie mają szczęśliwego zakończenia” – w ten sposób twórca kampanii, People for the Ethical Treatment of Animals, chciał przypomnieć, że w wypadku hodowanych na futra zwierząt bajkowe hasło “i żyli długo i szczęśliwie” nie ma absolutnie racji bytu. W kampanii PETA ofiarami mody padły między innymi: Kubuś Puchatek i Królik Bugs.

 

kampania przeciw futrom

 

 

„Blood sticks to every genuine fur” („W każdym prawdziwym futrze jest krew”).

 

Association Combating Animal Factories wykorzystała w swojej kampanii “Fur iPad Ad” zabieg interaktywny. Za każdym razem gdy użytkownik iPada trafiał na reklamę futra i chciał przerzucić stronę, na ekranie pojawiała się krwawa rysa. Druga próba – druga rysa. Kolejna – kolejna. Autorzy kampanii, jak sami podkreślali, chcieliby zwrócić uwagę na fakt, że za każdą “wyjątkową garderobą” z futra stoi cierpienie zwierząt. Dla przykładu: aby uszyć krótkie futro podobne do tego, które zostało pokazane w kampanii, trzeba zabić 27 lisów.

 

 

 

 

„There’s no beauty in cruelty”(“W okrucieństwie nie ma piękna”)

 

Anti-Fur Coalition,  autor kampanii „There’s no beauty in cruelty” (“W okrucieństwie nie ma piękna”) zabrał odbiorcę do krainy lalek. Przedstawił trzy: każda z nich była ubrana w futro uszyte z pluszowej maskotki, której strzępy zostały porozrzucane dookoła. Z jednej strony to może zabawna kreacja, ale z drugiej, koalicja w ten sposób przypominała, że co roku zabija się 40 milionów futerkowych zwierząt.

 

There's no beauty in cruelty

 

Jak odbieracie przekaz tych kampanii społecznych? A może znacie jeszcze jakieś?