fbpx
ekologia

Powiedz “nie” marnowaniu żywności, czyli kilka słów o konserwacji

nie marnowaniu żywności

Pod względem ilości wyrzucanego jedzenia Polska zajmuje piąte miejsce wśród krajów europejskich. Banki Żywności policzyły nawet, że gdyby przeciętna czteroosobowa rodzina poświęciła większą uwagę niemarnowaniu żywności, po roku za zaoszczędzoną kwotę mogłaby wyjechać na skromne tygodniowe wakacje. Pora więc przypomnieć sobie o starych dobrych sposobach na wydłużenie trwałości produktów spożywczych. I przy okazji poznać jeden nowoczesny. 

 

Dlaczego wyrzucamy? Na przykład, dlatego, że nam nie smakuje. Kupiliśmy, dajmy na to, w sklepie pastę warzywną, a po otwarciu słoika w domu okazało się, że w smaku przypomina on zmielony karton z dodatkiem koncentratu pomidorowego (znane z autopsji!). Dlaczego jeszcze? Bo robimy za duże zakupy, na zapas – a nuż się przyda. A potem nie mamy ochoty na kupione produkty i brakuje nam pomysłów na wykorzystanie składników do różnych dań. Albo dlatego, że niewłaściwie przechowujemy żywność i zanim po nią sięgniemy, już zaczyna się psuć. Często też zapominamy, że coś kupiliśmy. A gdy już odkopiemy , jest po fakcie. Znaczy się, po dacie ważności.

 

Na sklerozę nic nie poradzę – tu potrzebny jest specjalista. Ale na nadwyżkę żywności zdatnej jeszcze do spożycia mam sposób. Ameryki nie odkryję, bo jest to sposób znany ludzkości od wielu wieków. Chodzi o konserwację. Bardzo ona sprzyja niemarnowaniu żywności. 

 

piklowanie żywności

 

W potocznym rozumieniu konserwacja żywności często jest mylnie utożsamiana wyłącznie z kiszeniem warzyw i zakwaszaniem ich w occie.  Praktyka aktualna zwłaszcza o tej porze roku: mamy wysyp ogórków gruntowych, powoli dojrzewają na grządkach pomidory. Nic, tylko zbierać i robić przetwory na zimę. Ale to bynajmniej nie wyczerpuje definicji konserwacji żywności.

 

Konserwacja bowiem, to taki sposób przetwarzania i przechowywania produktów spożywczych, który wydłuża ich trwałość i zapewnia bezpieczeństwo spożycia. Konserwować można więc na różne sposoby.

 

Choćby suszyć. Grzyby, owoce, warzywa. Ale nie tylko. Na naszym z G. ślubie kwiatowym motywem przewodnim była lawenda. Chłopaki mieli lawendowe butonierki, ja – bukiet. A że zarówno oficjalna część, jak i wesele odbywały się w plenerze, ustawiona na stołach żywa lawenda doskonale odstraszała komary. Po weselu zebraliśmy wszystkie wiązanki, ususzyliśmy i potem jeszcze przez kilka lat raczyliśmy się herbatą lawendową.

 

Albo zalewać alkoholem. Robienie nalewek – to doskonały sposób na zagospodarowanie nadwyżek owocowych. Zakonserwowane etanolem mogą być przechowywane bardzo długo. W wypadku nalewek im dłużej, tym wręcz smaczniej.

 

Owoce można również cukrzyć. Tę lekcję wyniosłam z domu rodzinnego. Jeśli w sezonie zdarzy się kupić albo dostać od krewnych z ich ogródka dużo malin, to dobrym sposobem na konserwowanie jest zasypanie owoców dużą ilością cukru. Malina puszcza sok – to wszystko razem następnie się wekuje i stawia w chłodnym miejscu. Zimą, podczas przeziębienia, taki syrop malinowy jest jak znalazł.

 

Innymi sposobami na konserwowanie żywności jest choćby wędzenie, liofilizacja, pasteryzacja albo dodawanie specjalnego konserwantu. Ale, umówmy się, w warunkach domowych są one rzadko – o ile w ogóle – stosowane.

 

mrożenie żywności

 

Ale najbardziej powszechnym sposobem konserwacji żywności jest mrożenie. Właściwie, nie znam osoby, która by nie stosowała tego do zagospodarowania nadwyżek (latem: owoców i warzyw na zimę) albo resztek jedzenia. Doskonały pomysł na niemarnowanie pieczywa (wystarczy zamrozić świeże i rozmrozić przed spożyciem; z kolei, zamrożone czerstwe pieczywo po rozmrożeniu idealnie się sprawdza jako tosty francuskie na śniadanie). Jedyna wada: jeśli mrozimy dużo żywności, potrzebujemy sporej zamrażarki. U nas całą jedną komorę zajmują pudełka z barfną dietą dla wyłącznego mięsożercy w domu – kota 😉 Do innej od czasu do czasu wrzucamy nadmiar pieczywa – zdarza się, że oboje w drodze z pracy zahaczymy o piekarnię, więc jeden bochen od razu ląduje w zamrażarce. Świeżych warzyw i owoców racze nie mrozimy, bo przeszkadza mi, że po rozmrożeniu są zbyt wodniste i oklapnięte. Nadają się do gotowania i przerabiania na koktajl, ale nie przypominają już w smaku świeżych produktów.

 

A właściwie: przeszkadzało. Od jakiegoś czasu pakuję próżniowo. A przy tym sposobie przechowywania, żywność nie traci smaku i konsystencji. Po wyjęciu z pojemników (nawet jeśli były trzymane w zamrażarce) wygląda i zachowuje się tak, jak przed włożeniem.

 

FoodSaver

 

Jak to działa? O ile wspomniane wyżej sposoby konserwacji żywności ludzkość zna od wielu wieków, o tyle pakowanie próżniowe jest stosunkowo młodym wynalazkiem. Specjalne urządzenie (w moim wypadku FoodSaver) odsysa powietrze z zamkniętego szczelnie pojemnika z jedzeniem, dzięki czemu chroni żywność przed rozwojem bakterii i psuciem się. Tak zakonserwowaną żywność można przechowywać przez bardzo długi czas. Oczywiście, żywność wymagająca niskich temperatur nadal musi się znaleźć w lodówce albo zamrażarce, ale nawet tam dłużej zachowuje okres przydatności do spożycia.

 

Zalety pakowania próżniowego:

  • żywność można przechowywać dużo dłużej. Jeśli spakowane w folię lub zwykły pojemnik warzywa można mrozić 8 miesięcy, to mrożenie w próżniowym pojemniku wydłuża ten okres do 2-3 lat. Podobnie z mięsem, które w tradycyjnych pojemnikach nie powinno leżeć w zamrażarce dłużej niż pół roku. Z kolei, wstawione do lodówki owoce i warzywa zamiast kilku dni, wytrzymują do dwóch tygodni;
  • produkty zachowują świeży wygląd, smak i aromat. To był dla mnie ogromny plus nie tylko w wypadku owoców i warzyw, ale również pieczywa, które nie jest zawilgocone (jak to, które zostało rozmrożone);
  • producent przewidział możliwość pakowania w pudełkach. Te pudełka muszą być specjalne, ale są wielokrotnego użytku. Nie ma konieczności używania jednorazowej folii;
  • można uskuteczniać własną dietę pudełkową 🙂 Gotować posiłki na cały tydzień, wysysać z pojemników powietrze i trzymać lodówce, a po jednym pudełku zabierać ze sobą do pracy. W wakacje patent przyda się także na biwaku;
  • przechowywane próżniowo resztki z obiadu nie wietrzeją w lodówce, więc – podane na kolację – nadal wyglądają apetycznie.

 

Wady:

  • jest to niestety kolejne urządzenie elektryczne, które po dokonaniu żywota stanie się elektroodpadem. Na tę ewentualność polecam informacje producenta, jak postępować z zużytym sprzętem;
  • bardzo głośno pracuje, więc to już drugi – obok odkurzacza – sprzęt nielubiany przez naszego kota 😉
  • aby zaoszczędzić na niemarnowaniu jedzenia, trzeba najpierw wydać, a wydatek na zakup systemu do pakowania próżniowego może niektórych odstraszać.

 

pakowanie próżniowe

 

A jak z nadwyżkami jedzenia radzicie sobie Wy? Mrozicie? Robicie przetwory na zimę? Koniecznie podzielcie się swoimi sposobami na niemarnowanie żywności!

 

A jeśli interesuje Was temat odpadów, serdecznie zachęcam do zapisania się do newslettera, by otrzymywać jeszcze więcej przydatnych informacji prosto do swojej skrzynki mailowej.

 

 

Partnerem artykułu jest FoodSaver, producent systemu do próżniowego pakowania żywności.