fbpx
ekologia

Recykling na świecie, czyli jak to się robi w innych krajach

recykling na świecie

Statystyczny człowiek produkuje rocznie średnio pół tony śmieci. Niektóre firmy i instytucje na świecie nauczyły się w ciekawy sposób radzić z tym problemem. W jaki?             

Mało kto dzisiaj nie słyszał o recyklingu. Jednak ze trzy dekady temu zmniejszeniem ilości odpadów nikt nie zawracał sobie głowy. Co prawda, człowiek nie „produkował” wtedy aż tyle śmieci. Wraz z rozwojem konsumpcjonizmu pojawił się jednak problem: co robić z całym tym mnóstwem foliowych torebek, plastikowych butelek, puszek i odpadów żywnościowych? Niektóre firmy i instytucje lokalne w bardzo ciekawy sposób poradziły sobie z przetwarzaniem całej tej masy śmieci. Sprawdź, jak wygląda recykling na świecie, a przynajmniej w niektórych jego krajach.

 

Stany Zjednoczone

 

USA w żadnym wypadku nie można nazwać oazą recyklingu. Już prędzej zagłębiem osób z wyobraźnią, bo to właśnie od prywatnych ludzi i lokalnych instytucji pochodzą ciekawe inicjatywy w zakresie ochrony środowiska. Jedną z takich inicjatyw wymyśliła firma komunalna z San Francisco. Codziennie para dwudziestotonowych ciężarówek odbiera odpady żywności z ponad dwóch tysięcy restauracji i sklepów spożywczych. Następnie produktowe śmieci są składowane, aż zaczną gnić, wydzielając przy tym metan. Metan ten jest wykorzystywany do produkcji prądu, a prąd – do zasilania oczyszczalni ścieków obsługującej niemal 650 tys. domów. Przedsiębiorstwo nie chce się na tym zatrzymywać – celuje w przetwarzanie do 200 ton resztek jedzenia dziennie, które mogłyby zasilać prądem także domy mieszkalne.

 

Chiny

 

Skoro o Stanach Zjednoczonych mowa… Od kilku lat Amerykanie sprzedają Chińczykom swoje odpady: tony papieru, plastik, zepsutą elektronikę. Zarobili na tym miliardy, ale i Chińczycy nie są stratni. Część tych śmieci idzie do elektrociepłowni – wychodzi taniej niż ogrzewanie węglem czy gazem. Resztę odpadów Chińczycy ogołacają z metali i innych cennych substancji. Wykorzystują to do produkcji nowej elektroniki, którą w postaci tabletów, smartfonów i laptopów wysyłają w świat.

 

Azja

 

Mieszkańcy Azji są mistrzami recyklingu. W Hongkongu, Korei Południowej i Japonii działają firmy oferujące podziemne pneumatyczne systemu transportu odpadów. Z zewnątrz to wygląda podobnie jak na całym świecie: stoją sobie kontenery i czekają na wrzucenie posegregowanych śmieci. Pod spodem jednak wszystkie są podłączone do sieci rurociągów zmierzających do stacji załadunkowych. Tam odpady są pakowane do wagonów i transportowane dalej: do zakładów przemysłowych, elektrociepłowni lub na podziemne wysypiska, gdzie gniją i wytwarzają metan (znowuż – wykorzystywany w elektrociepłowniach).

 

Japonia

 

Medal za recykling na świecie powinni otrzymać mieszkańcy malutkiego japońskiego miasteczka Kamikatsu. Parę lat temu zlikwidowano tam dwie istniejące spalarnie śmieci, więc lokalna ludność musiała sobie radzić z odpadami na własną rękę. I trzeba przyznać, że im się udało – w ciągu kolejnych pięciu lat chcą oni bowiem dojść do całkowitego przetworzenia wszystkich śmieci. Na czym polega myk? Obowiązują tam bardzo restrykcyjne przepisy, zmuszające do segregowania odpadów według 44 kategorii. Butelki szklane trzeba oczyścić z nalepek, usunąć kapsle i podzielić według koloru. Osobno złożyć plastikowe opakowania po sosie sojowym i oliwie, a osobno – po wodzie i napojach gazowanych. Wszystkie trzeba dokładnie umyć. Gazety i czasopisma układa się w równych paczkach związanych sznurkiem, który z kolei powstał z przetworzonych kartonów po mleku. Wczesnym rankiem, tuż przed pracą, mieszkańcy zawożą swoje tobołki ze śmieciami do centrum odpadów. W oddzielnym miejscu tuż przy centrum są składowane ubrania, naczynia i odzież w dobrym stanie – każda osoba może tam zostawić swoje rzeczy albo poszperać i zabrać do domu to, co pozostawił ktoś inny. Cała reszta śmieci jest poddawana recyklingowi: drewniane pałeczki zmieniają się w papier, olej w nawóz, szkło, ceramika i żarówki są chowane na składowiskach, baterie wysyłane do innej wyspy, a pozostałe odpady spalane.

 

Kopenhaga

 

Odpady mogą się też przyczynić do rozrywki. Na ciekawy pomysł wpadła Kopenhaga: na dachu spalarni śmieci utworzono bowiem miejscową atrakcję. Stok narciarski, którego powierzchnię wykonano z granulatu śmieciowego. Pomysł ten, co prawda, nowy nie jest. Warszawską Górkę Szczęśliwicką usypano (najpierw z gruzów powojennego miasta, a następnie) ze śmieci. Od lat mówi się też o przerobieniu największej podwarszawskiej góry śmieciowej – w Radiowie – na stok zjazdowy. Infrastruktury jednak wciąż brak.