fbpx
ekologia

Skóry na ścianie. Po co?

skóry na ścianie

Budzą niesmak i wstręt, ale wciąż jak grzyby po deszczu mnożą się lokale, które to popierają. I jeszcze się tym chwalą, bo powieszenie skóry na ścianie wpisuje się w staropolski ideał.  

 

Najbardziej nie lubię pająków i wypchanych zwierząt – rozmawiałyśmy z koleżanką o niefortunnych dodatkach do miejsc noclegowych po drodze do pokoi w hoteliku górskim. Ona w pewnym momencie skręciła do swojego, a ja do swojego. I jak otworzyłam drzwi, tak krzyknęłam ile płuca mocy miały. Wszystkie cztery ściany były obwieszone porożami jeleni i skórami borsuków. Jedyny obraz przedstawiał postrzeloną kuropatwę. A gobelin – rogaczy na rykowisku.

 

Te borsuki śniły mi się potem przez całą noc.

 

Ale gdy następnego dnia zagaiłam obsługę o ten fenomenalny wystrój, uprzejmie mi wytłumaczono, że design jest produktem osobistych polowań właściciela hotelu i że w placówce jest tylko jeden taki pokój, więc powinnam się czuć wyróżniona. Czułam. Z całej grupy znajomych tylko ja miałam spuchnięte oczy po nieprzespanej nocy.

 

Chaty w górach

 

Dumę ze swojego rogatego wystroju mają hotele, restauracje, bacówki, zajazdy. Miejsca, gdzie pod tyłek można położyć skórę owcy i udawać jedność z naturą. One się nawet reklamują tymi skórami.

Jedna z bacówek zakopiańskich na swojej stronie pisze:

 

skóry zwierząt na ścianach zapewniają naszym gościom komfortowe warunki pobytu i szereg miłych wrażeń

 

Albo zajazd w południowej Polsce:

 

gustowny wystrój opatrzony elementami drewnianymi oraz trofeami myśliwskimi sprawia, że przebywanie w nich w połączeniu ze smaczną kuchnią staje się prawdziwą przyjemnością

 

Oberża:

 

podziwiać można skóry dzików i poroża

 

“Podziwiać”!

 

Rogacze w Warszawie

 

O ile jeszcze rozumiem (nie popieram, ale jestem w stanie zrozumieć) futrzany fetysz w różnej maści oberżach i zajazdach znajdujących się w górach, środku lasu czy nad jeziorem. Bo to wygląda hmm… organicznie: taka martwa natura obok żywej. O tyle nie dociera do mnie sens wieszania skór i poroży w knajpach Warszawy (i w sumie każdego innego dużego miasta).

 

Dam taki przykład. Przed ślubem szukaliśmy sali. Na skromną zabawę, nie żadne weselicho. Obiekt więc miał być niewielki i urządzony ze smakiem. Ale przeglądałam zdjęcia kolejnych obiektów w granicach miasta i nie wierzyłam własnym oczom.

 

Dlaczego mają Państwo zwierzęce skóry jako element wystroju? – pytałam jeden lokal po drugim. W ośmiu z dziesięciu nie zrozumiano o co mi chodzi. W jednej odpowiedziano mi, że to jest ładne. A w drugiej, że tego chce klient. Bo klient nie czuje się źle, spożywając posiłek czy śpiąc w takim otoczeniu. Klient wręcz zabiega o ten à la staropolski dizajn.

 

A co na ten temat sądzicie Wy? Przeszkadzają Wam skóry i rogi w knajpach i pokojach hotelowych?