ekologia

Fakty i mity o pojemnikach na stare ubrania

17 lipca 2016
pojemniki na ubrania

Jedni wieszają na nich psy, inni sądzą, że para skarpet wrzuconych do środka ocali potrzebujących, a im – wyczyści karmę do trzech pokoleń wprzód. Wokół kontenerów na tekstylia krąży wiele mitów. Które z nich są bliższe prawdy?

 

Sąsiad ostatnio mandat dostał – powiedział teść, gdy przyjechaliśmy w odwiedziny. – Za co? – A bo ubrania za stodołą palił. Stare jakieś takie robocze ubrania. Smród unosił się na całą wieś! No to straż przyjechała i mandat wypisała. Nie wiem ile chłopina zapłacił, ale chyba dużo. – Ale zaraz, zaraz – podrapałam się po głowie, – przecież 50 metrów dalej stoją pojemniki na odzież używaną, czemu on tych ubrań tam nie wrzucił? – A to można tam takie stare wrzucać? 

 

I wtedy dotarło do mnie, jak mała jest w społeczeństwie wiedza na temat kontenerów na tekstylia i jak dużo mitów pokutuje na ten temat. Jedne całkowicie mijają się z faktami, inne mają w sobie odrobinę prawdy. Z pewnością sami nieraz się z nimi zetknęliście.

 

 

Mit 1: kontenery na tekstylia należą do PCK

 

I tak, i nie. Pojemniki na odzież używaną wryły się w świadomości społeczeństwa jako miejsca charytatywnej zbiórki ubrań dla podopiecznych Polskiego Czerwonego Krzyża. I kiedyś faktycznie tak było. Później jednak PCK podpisał umowę z firmą Wtórpol, która zajmuje się gromadzeniem i przetwarzaniem tekstyliów i przez kilka lat swój udział w zbiórce odzieży ograniczał do użyczenia loga dla pojemników oraz poboru odpowiedniej za to zapłaty. Pieniądze szły na cele statutowe, a zebranymi ubraniami zarządzał Wtórpol. W 2008 roku współpraca ta została zerwana. Ostatnio jednak znowu ją nawiązano, a logo PCK zaczęło wracać na pojemniki na odzież używaną. Jedne z nich należą więc do Polskiego Czerwonego Krzyża, a inne do Wtórpolu (sygnowane jako Fundacja Eco Textil).

 

 

Mit 2: sweter, który wrzucę do pojemnika, trafi do potrzebującego dziecka

 

Niezupełnie. Jeśli, wrzucając do kontenera swoje stare ubrania, widzisz przed oczami ubogą rodzinę, która ze łzami szczęścia w oczach rozpakowuje „dar losu” od Ciebie, a potem żyje długo i szczęśliwie, to lepiej pohamuj swoją wyobraźnię. Niezależnie od tego, czy kontenerem rozporządza PCK, czy Eco Textil, zebrana odzież nie ląduje bezpośrednio w rękach „osób potrzebujących”. Dlaczego? Większość ubrań trafia do pojemników w takim stanie, że nie nadaje się już do noszenia. Takie tkaniny-śmieci są recyklingowane w specjalnych zakładach i przerabiane na czyściwo przemysłowe albo materiały do uszczelniania. Reszta, która jest w miarę dobrym stanie idzie na sprzedaż do lumpeksów.

 

 

Mit 3: ja oddaje ubrania za darmo, a firmy robią na tym interes

 

I tak, i nie. Wiadomo, że zarządzanie kontenerami kosztuje: pojemniki trzeba opróżniać, ubrania przetransportować, potem posegregować, wysłać dalej, zapłacić pensje ludziom, którzy pracują przy recyklingu. Skądś trzeba brać na to kasę. A pieniądze uzyskane ze sprzedaży ubrań w second handach idą na cele charytatywne (Eco Textil pomaga osobom z niepełnosprawnością, a PCK – to wiadomo), więc tak czy inaczej wspierasz osoby potrzebujące.

 

 

Mit 4: to już lepiej wyrzucić stare ubrania do kosza

 

Nie do końca. Pierwsze pojemniki na odzież używaną pojawiły się na ulicach jeszcze w latach 90. i miały za zadanie zniechęcać Polaków do wyrzucania starych tekstyliów do śmieci. Te bowiem lądowały (i do dziś dnia lądują) na wysypisku, gdzie rozkładając się, wydzielają multum substancji, które są groźne dla gleby, wód gruntowych, ekosystemu. Dlatego usilnie namawiam, by dawać swoim ubraniom drugie życie, przerabiając na jakieś nowe przedmioty. A gdy nie ma alternatywy – wrzucać do kontenerów na tekstylia, będzie z tego więcej pożytku.

 

 

Mit 5: do pojemników należy wrzucać ubrania w dobrym stanie

 

Niekoniecznie. Pojedyncza skarpetka czy poplamiona bluzka nie trafią na sprzedaż, ale doskonale nadadzą się do recyklingu. Oprócz ubrań do pojemników można też wrzucić starą pościel, ręczniki, pluszowe zabawki, buty. To jeden ze sposobów na pozbycie się starych niepotrzebnych tekstyliów. Przynajmniej nie trzeba będzie ich palić za stodołą…